U mnie w rodzinie co druga osoba sikała w nocy w łóżko do około 8 roku życia. Z moim bratem rodzice jeździli do najlepszych specjalistów, potem nawet do jakiś znachorów żeby coś z tym zrobić, bo też się o to martwili. Mieli pamiętam różne sposoby - siedzenie na garnku z wrzątkiem, żeby ta woda parowała, albo z jakimiś ziołami w środku. Było tez oczywiście budzenie co kilka godzin w nocy, ale nic nie przynosiło efektów. Jedyne co mogli zrobić to zakładali właśnie taką ceratę pomiędzy łóżko, a prześcieradło, żeby łóżko nie śmierdziało. I co? Brat pewnej nocy po prostu przestał sikać sam z siebie, zresztą jak i cała reszta rodziny, która miała z tym problem.
Musisz teraz to wytrzymać, a powinno przejść. Trzymam kciuki za spokojne noce i za to żebyś potrafiła sobie z tym poradzić, a nie musiała się denerwować niepotrzebnie, bo to niczego dobrego nie wnosi.