Ja byłam ale w Norwegii w szklarniach,praca ciezka i wymagajaca szybkosci i zrecznosci oraz zdolnosci manualnych ( a nam mowiono-dacie rade i tyle ).wymagania pracodawcow rzeczywiscie duze. jeszcze zeby tylko tyle,to ok.ale nam sie trafiło malzenstwo rzadzace ta farma - polakow dodam. traktowali nas okropnie,nawet nie chce wspominac tego okresu,ponizen i wyzwisk.wrocilam po tygodniu i mialam kase w plecy.niektorzy zostali ( dla mnie mniej wazna byla kasa na wszelka cene,niz słuchanie tekstow typu " moze od dziecka jestes jakas opózniona " -jesli sie nie wyrabiało " tempa" układania bukietow ich zdaniem odpowiedniego na tasmie na ktorej one leciały b.szybko,a musiało sie w locie co do milimetra ukladac bukiet z kilkunastu kwiatow ) mialo byc 1,5 dnia w tygodniu wolnego-a nie bylo wcale,.po 12 h dzien w dzien oranie. w Polsce byla spisana umowa a oni mieli ja daleko gdzies,jakby jej w ogole nie było. zalezy na kogo trafisz tam na miejscu,ale nie spodziewalabym sie rewelacji,teraz jest gorzej,niz kiedys jak jezdzilam ( mowie tylko o wlasnych doswiadczeniach,mozliwe ze gdzie indziej jest spoko) .ja juz mam dosc wyjazdow.
aha,warunki mieszkaniowe były nawet znosne (słyszałam ze inne grupy miały gorzej ) tyle ze syf był ,do ogarniecia we własnym zakresie,ale sam fakt przechodzenia kilkanascie razy miedzy szklarniami w ktorych było np. 16 stopni,a na zewnatrz np.0 lub na minusie kilka - powodował u mnie ciagły katar itp.
Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2009-10-21 14:11 przez kati28.