Z kad ja to znam :) Technikum - 1 klasa zachowanie nieodpowiedznie, oczywiscie za opuszczone godziny. 2 klasa mocne postanowienie poprawy, chodziłam i jakos poszło. Pare dni opuszczonych bylo tylko. 3 klasa moje mocne postanowienie osłablo, byly wagary, ale juz nie tak idiotyczne jak w 1. Nadeszła 4 klasa postanowienie, że bede sie uczyc bo matura, bo egzamin zawodowy. Taa. Uczylam się znacznie mniej, bo znacznie mniej nauki było (dziwne). 3 tydzien września "idziemy na wf?", ha ha co to dwie godziny ( kusiło bardzo gdyz wf-y mialam zawsze ostatnie,a dodatkowo bylam zwolniona z ćwiczeń :), wiec sale gimnastyczna zobaczyłam dopiero na maturze :D ). Dodatkowo objełąm taktyke....ha uczylam sie bardzo intensywnie na poczatku roku na te przedmnioty, z ktorych co lekcje pytali, zglaszalam sie na ochotnika do odpowiedzi, tematy wiadomo na poczatku latwe wiec byly 5. Juz na poczatku pazdziernika mialam spokoj wiec moglam "zaspać" i skupic sie tylko na maturalnych przedmiotach. Oczywiście matura zdana i technik tez:D Teraz...oddałabym wszystko żeby chodzić do szkoly! Niecały rok jak ja skonczylam, a tesknie jak ..lera. Szkoła to pikuś, zero obowiazkow, zero zmartwień, blogie życie.