Byłam pół semestru we Francji z przyjaciółką. Zgłosiłyśmy się w sumie dość spontanicznie. Przeczytałyśmy ogłoszenie na stronie uczelni, wypełniłyśmy mnóstwo dokumentów i wysłałyśmy. Po pewnym czasie, w ogóle zapomniałam, że to zrobiłyśmy. Dlatego jak dostałam telefon, że załapałam się na wymianę byłam w kompletnym szoku, w takim, że na monolog pani z dziekanatu odpowiedziałam "to chyba pomyłka" i rozłączyłam się haha. Na szczęście pani zadzwoniła jeszcze raz, twierdząc,że taki numer ma podany w dokumentacji i wytłumaczyła o co chodzi.
Francuski znałam tyle, o ile. Porozumieć się mogłam, ale żeby chodzić na zajęcia w tym języku musiałam się przygotować. Zapisałam się z przyjaciółką na pół semestru do szkoły językowej (warszawska Szkoła Języka Francuskiego - bardzo polecam, gdyby nie oni, zginęłabym we Francji :D) i po pół roku wyjechałyśmy.
Powiem Ci tak : jeżeli masz możliwość wyjazdu, nie wahaj się ani chwili! Jest to niesamowita szkoła życia i odpowiedzialności, a z drugiej strony cudowna przygoda obfitująca w masę niezapomnianych wspomnień, imprez, ludzi, tradycji. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Może sama nauka na moim kierunku studiów we FR nie była zbyt owocna, to nauka języka i życia w tym kraju...nie chciałabym tego zamienić na nic innego.
Z tego co wiem, każda szkoła inaczej podchodzi do Erasmusa. Niektóre w ogóle nie płacą, tylko załatwiają formalności. Inne opłacają Ci całą edukacje (o ile jest płatna), a nawet dają kieszonkowe. Inne załatwiają akademik. Dowiedz się w swojej szkole, co oni mogą Ci zaproponować.