Co za mylne myślenie "nie muszę"
OWSZEM MUSISZ! W dobie cywilizacji i gonitwy czasu gdy dziennie stykasz się z dziesiątkami obcych osób a do tego udzielasz np pierwszej pomocy i w ogóle.
Ufasz sobie to dobrze ale nigdy nie ufaj do końca parterowi .
Tak robię badania parę razy do roku zawsze prywatnie , bynajmniej moje życie seksualnie należy do mało bujnego.
Jestem kosmetologiem , pracuje jako wolontariusz, do tego często biorę udział w niebezpiecznych wyprawach czy rajdach , bardzo często mam styczność z czyjąś krwią (niemal codziennie)Setki ludzi przewija mi się przez ręce Mam dziecko , rodzinę muszę zadbać o bezpieczeństwo swoje a przede wszystkim ich !
KAŻDY POWTARZAM KAŻDY kto nie siedzi w zamknięciu w 4 ścianach , współżyje powinien robić takie badania
Potraktować to jak zwykłą morfologię.
Cytat
puchuskubatek
Cytat
Toeris
Cytat
Dunphy
Cytat
kareninaa
Raczej nie widzę potrzeby robienia badań na obecność wirusa. Nie jestem w grupie ryzyka, uprawiam bezpieczny seks i zawsze jestem ostrożna ...nie mam tatuażu, ani kolczyków...
Nic mnie nie niepokoi, nie wykluczam że w przyszłości...
Nie wiadomo czy Twój facet uprawia bezpieczny seks...
Albo czy dentystka ma całkowicie sterylne narzędzia.
Dunphy, zawsze niby mądrze się wypowiadasz, a teraz ci się jakoś noga powinęła. Skąd powody, by posądzać ludzi o najgorsze? Ni z tego ni z owego zakładasz, ze on ją zdradza?
Co do mnie nie widze powodu, by wykonywać takie badania - partnera mam jednego, zęby mam zdrowe, więc do dentysty też nie muszę - tylko na przegląd od czasu do czasu i na wybielanie, facet mnie nie zdradza i przygód przede mną nie miał za dużo, zresztą jego zmusiłam, by się zbadał na różne świństwa, a co. Jak miał przypadkowy seks, to niech ponosi konsekwencje. Jeszcze go nastraszyłam przed badaniami, że będą mu wpychać wacika do połowy sisiorka - jak się bał biedaczyna :))
To go nastraszyłaś ;-D
więc względem zaufania do partnera opiszę Wam pewną historię.
Małżeństwo z 15 letnim stażem , wierni sobie ,zakochani. Ona miała dłuższy wyjazd on jakiś tam wieczór kawalerski. Kumple się z niego nabijali że pantofel, sprowadzili panienki i się założyli, że jak jednej nie przeleci to im płaci i takie tam. Wzięli go pod włos , wypił., więc wyciął krótki numerek ze prostytutką(jeden raz w życiu i jeden za dużo). Ona wróciła ,żyli sobie chwile spokojnie, póki oboje nie podupadli na zdrowiu . I już pewnie się domyślacie.....tak on się zaraził od prostytutki , a żona od niego. rozwiedli się . I co z tego skoro i tak nie mogli z nikim nowym się związać i ona mimo bólu i rozpaczy , nadal się z nim przyjaźniła bo tylko on ją chciał i ona jego(przecież się kochali)smutne ale daje do myślenia .
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-10-02 13:31 przez zemstamona.