Hej dziewczyny. Chciałam napisać wam o swoim problemie. Może wydać się śmieszny lub głupi, ale z góry dziękuję za wszystkie opinie. Mam 25 lat, ale myślę, że mam jakiś problem ze sobą. Przede wszystkim chodzi oto, że bez powodu płaczę. Mam takie dni, że cały czas płacze i najgorsze jest to, że nawet nie wiem dlaczego. Ktoś mnie zapyta "czemu płaczesz?", a ja nie potrafię odpowiedzieć. Tylko płaczę jeszcze bardziej. W trakcie głupiej rozmowy potrafię się rozpłakać, bo np mój ex powiedział coś nieodpowiedniego, coś co i tak było żartem. Ale ja płaczę! Non stop jest mi przykro z jakiegoś powodu. Nic mnie nie cieszy! Kiedy mam jakiś większy problem to potrafię wylać może łez (nie przesadzam)!!
Oprócz tego non stop myślę o tym co myślą o mnie inni. To siedzi tak głęboko w mojej głowie, że nie potrafię się od tego odciąć i przestać. Na studiach nie odzywałam się nigdy, bo wydaje mi się że mam beznadziejny głos. Wolę nic nie mówić w grupie, bo jeśli powiem coś głupiego to co sobie inni pomyślą? Oprócz tego staram się unikać tego, żeby ktoś widział mnie profilem bo mam krzywy nos. Gdy ktoś siedzi z boku to jak coś mówię do niego to w głowie mam, żeby tylko się odpowiednio ustawić. Jestem bardzo szczupła i nie znoszę tego. Unikam luster, witryn bo zawsze widzę szkieleta. Z każdym facetem, z którym byłam w łóżku zasłaniałam się, swoje małe piersi, swoje kościste biodra. W trakcie seksu myślałam jak się ustawić, żeby nie było tego wszystkiego co jest złe widać. Gdy ktoś powie, że jestem ładna myślę że kłamie, że to nieprawda. Gdy jestem na zakupach w galerii myślę sobie, że wszyscy na mnie patrzą, że tam nie pasuję. Myślę, że jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję. Szukam pracy, ale myślę że do wielu miejsc nie nadawałabym się: bo jestem za słaba, za brzydka. Myślę sobie, że nie mogę się nikomu podobać i nigdy nic dobrego mnie w życiu nie spotka. Chciałabym się urodzić na nowo: jako inna osoba, z innym charakterem, innym wyglądem. Jestem beznadziejna - wiem to!