Głupie gadanie: zmień faceta.
Partner ma prawo do własnej opinii i szczerości, a partnerka ma prawo wziąć pod uwagę, co ma do powiedzenia jej partner w kwestii jej stylu i starać się dojść do jakiegoś konsensusu.
Faceci często mają proste wymagania co do kobiety, NAWET ci z gustem(!!!). Rzecz jasna - ma być podkreślone, co najlepsze - czyli oczywiście najlepiej zawsze opięty tyłek (bo jak szerokie spodnie to łe nic nie widać), nóżki i dekolcik, do tego absolutnie żadna zbyt krótka, czy fashion fryzura (chyba, że rzeczywiście wyglądam najlepiej w życiu akurat przypadkiem) i ładna buzia.
Ile się natłumaczyłam idei, czemu szerokie, że tu ładnie - bioderka, a tu talia, a tu szpilka... To przecież jest balans zachowany, jest kobieco, coś widać, a nie wszystko na talerzu, no!
Także Mój się przyzwyczaił, że seksowne kiecki i coś, co mogłoby samo wyglądać na mnie wyzywająco, przykrywam wszelkimi możliwymi tonerami seksapilu. Chociaż uwzględniam, że mój facet się nie zna na modzie i też chce na mnie patrzeć z przyjemnością:)
W poszukiwaniu nowego stylu najlepiej wpisz sobie na youtube OOTD :) i przeglądaj, aż w głowie będziesz miała obraz tego co Tobie się podoba. Może jemu popuszczaj te filmiki i zapytaj, co o tym myśli?
Stań sobie przed lustrem i zastanów się, co Cię różni od tych dziewczyn i jak mogłabyś osiągnąć podobny efekt.
Urodę masz fajną klasyczną, ale ubierając się w takie proste połączenia t-shirt dżinsy pasek, właśnie przez tą klasyczną urodę Polki:) w oczach faceta stajesz się mniej interesująca. Jak rozmawiam z kolegami, to można się nieźle zdziwić - nawet największe prostactwo gustowo-guściane ;) z 4 ładnych dziewczyn ubranych względnie seksownie (kobieco, bez polotu, ale podkreślając figurę) zapamiętają dziewczynę, która do tego samego typu stroju, np. ubrała kontrastowo czerwone szpilki, a nie czarne.
Nie chcę się wymądrzać, bo sama też w sumie ciągle szukam stylu i jak patrzę wstecz to się załamuję i wcale może nie mam kompetencji by doradzać cokolwiek:):) Ale zmieniam się totalnie mniej więcej raz na pół roku, więc tu akurat mam pomysły zawsze, choć może czasem spalone na starcie;) No ale wczuwam się, jest 6:44 - kolejną noc sobie planuję garderobę na wiosnę, której jeszcze nie widać...:)
Jakbym była Tobą (znowu się wczuwam) - pierwsze, co bym zrobiła to pozbycie się pasemek, może rozjaśnienie włosów. Pokombinowałabym z lekkimi falami. Jeśli chodzi o makijaż, to mocniej podkreśliłabym oczy (ale ja ogólnie lubię czarne krechy) - cieni nie doradzam kolorowych, bo nie lubię. Zawsze możesz wpisać oczywiście na Youtube make-up tutorial albo po polsku i Ci poznajduje tyle makijaży ile tylko chcesz:D Popróbuj, warto się zaskoczyć.
A jak takie delikatne oczy to coś mi brakuje na ustach, jakiegoś mocnego koloru.
Jak chcesz się zafarbować na czarno to widzę cię w ulizanym do tyłu wysokim kucu i perfekcyjnym minimalistycznym makijażu - aż zazdroszczę, że w ogóle mogłabyś tak - regularna twarz i długie włosy:D
No ale przy czarnych, to już na bank byś musiała się zacząć z głową i klasą ubierać :) bo o ile ten blond przy dżinsach z paskiem na wierzchu i koszulce to rzeczywiście może się kojarzyć z szarą myszką, to już czerń nieodmiennie przywołuje mi obraz nieudanych hurtowych farbowań szamponetkami na czarno z czasów zamierzchłych i durnych (coś koniec podstawówki, początek gimnazjum).
Głupio się rozpisałam.