38 sekund temu
52 sekund temu
1 minutę temu
1 minutę temu
2 minuty temu
wczoraj o 22:34
16.05 o 23:43
przedwczoraj o 15:43
wczoraj o 18:17
wczoraj o 23:38
Michał Tombak “Czy można żyć 150 lat ?"
"Kilka słów o mięsie, produkcie, którego osobiście z wielu powodów nie radziłbym spożywać na co dzień.
Zużywanie dużych ilości białka zwierzęcego (mięso, wędliny itp.) w ilościach kilkakrotnie przekraczających zapotrzebowanie na nie w organizmie, powoduje ciągłe gnicie w układzie pokarmowym, zaparcia i zanieczyszczenie organizmu kwasem mlekowym, szczawiowym i moczowym (sprawcami bólów kręgosłupa, osteoporozy, chorób stawów i innych narządów ruchu).
Mięso nie ma zapachu, smaku i dlatego, by można je było spożywać należy je smażyć, gotować, dodawać różne przyprawy i mocno solić (jak dowiemy się później każda z tych czynności jest niebezpieczna dla zdrowia). W trakcie takiego przyrządzania wytwarza się w nim około 20 trujących substancji, które niszczą naczynia krwionośne i układ nerwowy. Na trawienie mięsa organizm potrzebuje spore ilości witamin i mikroelementów i dlatego jeśli ilość spożywanych z mięsem warzyw jest znikoma, mięso nigdy nie będzie do końca strawione, będzie ciągle gnić w układzie pokarmowym. Proces gnicia powoduje zmianę pH jelita grubego na mocno zasadowe, co z kolei prowadzi do zakwaszenia krwi. Środowisko zasadowe jest idealne do rozwoju komórek chorobotwórczych (szczególnie rakowych). Wszyscy, którzy w nadmiarze spożywają mięso powinni liczyć się z faktem, że są poważnie narażeni na wystąpienie u nich chorób nowotworowych.
Jeszcze jeden fakt, na który chciałbym zwrócić Państwa uwagę. Nadmierne spożycie białka zwierzęcego, szczególnie we wczesnym dzieciństwie obniża moc układu odpornościowego. Na trawienie mięsa organizm potrzebuje duże ilości witamin i mikroelementów, które pobiera z krwi rosnącego dziecka, a kiedy ich zabraknie, rozwija się ukryta anemia i choroby krwi. Wszelkiego rodzaju uczulenia, egzemy, przeziębienia, anginy, katary i inne choroby, które określamy mianem chorób wieku dojrzewania, są przeważnie skutkiem ślepej miłości rodziców. To właśnie oni nadmiernie wzbogacając odżywianie dziecka mięsem, są nieświadomi tego, że powoli je “zabijają”.
Filozofia wschodu uczy nas, że każdy produkt, który spożywamy posiada w sobie informacje o miejscu swoich narodzin, sposobie hodowli, uprawianiu, klimacie, ilości promieni słońca, księżyca itd.. Jaką informację pod tym względem zawiera mięso ?
Czasy kiedy krowy były hodowane na łąkach, na zielonej trawie, dawno się skończyły. Dziś całe swoje życie przebywają na farmach bez światła słonecznego i czystego powietrza. Zamiast soczystej i zielonej trawy spożywają hormony i różne syntetyczne mieszanki…
Często kupując niekształtny kawałek mięsa nikt z nas nie myśli o tym, że kiedyś należał on do miłego sympatycznego zwierzaka, którego zabito prądem wysokiego napięcia. Nie bądźmy naiwni myśląc, że zwierzę nie czuło zbliżającej się swojej śmierci. Czuło i to jeszcze jak! A strach pomyśleć, ile trujących hormonów “agresji” i strachu wyprodukował jego organizm w momencie zabicia, hormonów, które my potem z apetytem konsumujemy w postaci np. kotleta schabowego. Dlatego nie należy się dziwić temu, że my i nasze dzieci jesteśmy wyjątkowo agresywni i wybuchowi… Agresja zawsze rodziła agresję, a spożycie mięsa przyczyniło się jak najbardziej do potwierdzenia tej starej prawdy !!!
W ostatnich latach (1999-2002) w krajach Europy Zachodniej coraz częściej obserwowano u krów epidemię BSE (choroby “szalonych” krów). Skutkiem tej choroby jest całkowite zwyrodnienie układu nerwowego (tzw. Gąbczaste zwyrodnienie mózgu). Jedynym ratunkiem w tej sytuacji jest całkowite zniszczenie (spalenie) całego stada! Daj nam Boże, aby za kilka lat nasze dzieci (u których podstawą wyżywienia jest pokarm mięsny) nie odczuły na sobie skutków fatalnej pomyłki hodowców bydła, pomyłki polegającej na tym, że zamiast pokarmu pochodzenia roślinnego, krowy były odżywiane pokarmem białkowym (mączką kostną).
Oto jaskrawy przykład tego, jak nieodpowiedni pokarm może zniszczyć psychiczną i fizjologiczną budowę organizmu!!!”.
Nie bulwersujcie się. Nie zmuszam nikogo do zmian ^^
też jestem vege...od dobrych kilku lat ale zmiania diety była spowodowana bardziej przez moje samopoczucie po zjedzeniu mięsa.
gdzieś czytałam że wegetarianizm jest dobry dla ludzi z grupą krwi A ...mi pasi ale nie wiem czy to prawda
Cytat
koko_nat
Cytat
_encepence_
ktos kto je ryby a tym bardziej drób nie ma prawa nazywac sie wegetarianinem, litosci. semiwegetarianizm wymyslono na szalonych nastolateczek które koniecznie chca miec jakąs etykieteczke. tyle ode mnie
Zgadzam się niestety :/ Zabijany kurczak też odczuwa ból, nie rozumiem takiego podejścia, że niby świnia czy krowa jest w jakimś sensie (właśnie nie mogę dojść do tego w jakim?) lepsza od tej biednej kury....
Jedno trzeba jednak wyprostować - ludzie którzy nie jedzą mięsa, także drobiu, ale jedzą ryby to po prostu jarosze, a nie wegetarianie. Więc tym bardziej, jak ktoś kto je drób + ryby może się nazywać wegetarianinem?
Cytat
MaSloRzowa
ja również od zawsze brzydziłam się mięsem. Gdy byłam mała to na różnych imprezkach rodzinnych ciotki, wujkowie wmuszali we mnie mięso. Wtedy zjadłam lecz odrobinkę. Kiełbasę w życiu zjadłam nie więcej niż 10 szt! Od roku już w ogóle nie jem mięsa. Spożywam produkty pochodzenia zwierzęcego - miód, mleko itd. A co do ryb... Np. w święta karpia w ogóle nie jem! I to już od małego mam. Mogę trochę zjeść jakąś białą rybę ale i tak brzydzi mnie smak. Jestem chora na anemię i w sumie to ona ciągle mi się powtarza. Może właśnie spowodowane jest to tym że nie spożywam mięsa, a szpinaku i innych zielonych warzyw jeść ciągle nie można. I tak sobie teraz żyję na warzywkach ^^ I podoba mi się to. Jeśli jadę na jakąś klasową wycieczkę i później mamy obiad w restauracji... to zawsze jest mięso... i wtedy ktoś się pyta czemu nie jem mięsa, mówię 'nie smakuje mi'. Zazwyczaj przewracają oczami i się dziwią :D i szczerze mam to w nosie :) A teraz pytanie... Zjesz chipsy o smaku hmm mięsa ;>
Wszystko ładnie, pięknie, duże ideały, ale radzę się dowiedzieć jak możesz zastąpić białko zwierzęce, bo z tego co wyczytałam, nie masz o tym zielonego pojęcia :/
Przede wszystkim:
-jajka (mają najwięcej białek egzogennych, są białkiem wzorcowym!)
-soja (jest tyle świetnych produktów sojowych którymi można urozmaicić sobie dietę)
-rośliny strączkowe - fasola, groch, soczewica itp.
- sery również mają trochę białka, w szczególności żółte
Wbrew pozorom i ciągle jeszcze niestety błędnemu stereotypowi, mleko nie jest źródłem białka, tylko wapna! W mleku białka jest śladowa ilość...
nie nazwalabym siebie wegetarianka ale nie jadam miesa drobiu ryb stosuje tylko produkty roslinne
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-01-28 16:13 przez oko53.
Cytat
Konto usunięte
Cytat
anzk5
oczywiscie ze mieso jest nniezbedne do zycia to mit, jest wiele roslin strączkowych ktorymi mozna zastąpic mięso.
rosliny straczkowe nie dostarcza ci tylu egzogennych aminokwasow, ile dostarcza mieso.
nie jestem przeciwniczka wegetarianizmu, ale dla wlasnego zdrowia lepiej po prostu jesc wszystko, ale z umiarem.
ja nie jem mięsa od ok 5 lat.
Tzn stopniowo od 5 lat zaczęłam mówić że przechodzę na wegetarianizm, nie jadłam mięsa w czystej postaci ale czasami jadłam zupy (na kościach) ryby jem do teraz ale nie często bo nie lubię.
Zup nie jem już sporo czasu.
Od jakiś 2 lat po przejściu na wege dużo schudłam i czuje się znacznie lepiej. Nie mam zamiaru znów jesc miesa głównie ze względu na zabijanie niehumanitarne zwierząt ;)
Często się mnie pytają znajomi czy nie ciągnie mnie zjeść sobie kurczaka pachnącego czy coś ale mnie to wcale nei rusza, moge przejśc obojętnie koło tego.
Kiedyś miałam okres że nic nie jadłam w mc donaldach, wgl nei chciałam tam wchodzić. Nie kupiłam ani loda ;)
Polecam ksiązki z przepisami wegetariańskimi
Kuchnia wegetariańska Jenny Stcey
i Dania Jarskie insporujące pomysły na wyśmienite dania desery i przekąski
Cytat
-pocieszna-
a ja jestem semiwegetarianką :P
tzn jem drób (w sensie że kurczaki ;p) i ryby...
a wołowina, wieprzowina itd całkowicie odpada... brrr.. odrzuca mnie od jedzenia ssaków i ideowo i smakowo ;pp
jestem ichtiwegetarianka (wbrew pozora ne jest to odmiana wegetarianizmu ;) ) - jem ryby, innego mięsa nie. Również od małego nie lubiłam mięsa tak stopniowo przestawałam jeść, a całkowicie przestałam chyba w 6 klasie podstawówki, nie mam żadnych niedoborów, robię systematycznie badania właśnie żeby obalać mity, babcia się już nie martwi... lata praktyki i przyzwyczaiła się ;)
Nie obrzydza mnie mięso, chyba, że jest wyjątkowo jakieś... no wiecie ;)
Dzięki temu, że jem ryby mam chyba łatwiej wydaje mi się jeśli chodzi o zbilansowanie diety, nie muszę bardzo kombinować.
Czuję się zdrowo i rzeźko już wieeele lat :)
Też jestem wege. Czuję się bardzo dobrze bez świadomości jedzenia zwierząt...
O i wątek upadł. Może jakaś reaktywacja?;) Tak poczytałam Wasze posty i ku mojemu zdziwieniu, wiekszość przeszła na wege z powodu zwierząt. Jeszcze bardziej zdziwiło mnie stwierdzenie, że jeśli się jest z innego powodu to tak naprawdę się "nie liczy". Jest co najmniej 1000 powodów dla których można stać się wegetarianinem i tego typu tezy do mnie nie przemawiają. Sama jestem na tej diecie bo po prostu uważam, że mięso nie jest dla ludzi. I już.
Niedługo mija bodajże 5 lat odkąd przeszłam na wege ale całkiem niedawno (może z rok temu?) zauważyłam, że mięso mnie brzydzi. Widząc je mam przed oczami ciało. Kiedyś, czytając o czyms takim, mialam raczej sceptyczne nastawienie, a teraz sama to odczuwam. I myślę, że zrozumie to tylko osoba, która czuje to samo. Czy Wy też po jakimś czasie nabyłyście takie obrzydzenie?
Kolejna kwestia:
Przeważnie nie jadam wyrobów typu wege-mięsko, staram się dbać o zdrową dietę, a takie cuda to zapewne sama chemia, wypełniacze, woda itp itd. Niektórzy uważają, że za bardzo przypomina mięso, nie jedzą ze względów ideologicznych. Osobiście nie mam z tym problemów (jeśli chodzi o te kwestie) i do tej pory próbowałam parówek, wędlin i oczywiście pasztetów (o ile można je zaliczyc do tej kategorii). Jak to jest u Was? Jecie, nie jecie...?
Domyślam się, że większość z Was wybiera wartościowe, zdrowe produkty, korzysta z całej ich gamy. I teraz mam takie pytanie: jakie produkty, których zazwyczaj nie można spotkać w kuchniach "schabowy i ziemniaki" polecacie? Coś zdrowego, smacznego, co można ciekawie wykorzystać?
Na koniec mojego wywodu;) chciałam polecić dwie ulubione pasty do chleba (jako zastąpienie masła/margaryny). Przyrządzenie jest bardzo proste i zajmuje ok 3 minutek. Po prostu bierzemy groszek zielony lub białą fasolkę, dziabiemy w miseczce widelcem, dodajemy soli, czosnku i oliwy tudzież oleju, paćkamy jeszcze troche wszystko mieszając i zajadamy się;) Nawiasem mówiąc groszek tylko w takiej postaci mi smakuje. Wczoraj ma mamuśka zakupiła olej lniany więc może wypróbuję z nim;D
z tego co wiem, ryby zaliczają się do zimnokrwistych, więc nie są uważane za mięso ;) ale co dziwne, czemu więc szczupaki, które rzekomo same nie są mięsem, żywią się nim? :>
Posłuchaj uważnie i spróbuj usłyszeć to, czego nie mówię..
chudzinka! mi też szkoda zwierząt nawet bardzo ale lubie mięsko choć jem rzadko ...Cytat
portfelik
159cm a waze 38 kg
Też się podpisuje :) Całkowicie wyeliminowałam mięso ze swojej diety^^!
tez mam szacunek dla zwierzat, nawet na talerzu
pierwotni ludzie z takimi pogladami sprawiliby ze teraz rzadzilyby szczury ;)
Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj
następna dyskusja:
