Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale odnoszę wrażenie, że teraźniejsza "moda" jest najzwyczajniej w świecie tragiczna. Spójrzmy na dziewczyny, który swoimi outfitami chwalą się w internecie... Wszystkie najsławniejsze blogerki ważą 30 kilo przy wzroście 175, noszą wielkie rzeczy (co najmniej rozmiar 46 kiedy same mają 34), jakieś takie potargane, buty - niby modne - trepy na obcasie, albo ohydnym słupku, w wiekszości kolory do siebie nie pasują a tym bardziej tkaniny poszczególnych ubrań... Zero kobiecości. Najlepsze jest to, że wszystkie ubierają się w dokładnie takim samym stylu mimo że uważają się za mega-oryginalne. Jedyną osobą, której styl przypadł mi do gustu jest DaisyLine. Ja rozumiem, że przez strój można odzwierciedlać swoją, nieraz szaloną, osobowość. Ale w dzisiejszych czasach oryginalnosć chyba polega już tylko na wyciągnieciu ubrań w szafy babci albo leżących od roku szmatek z SH. Nie jestem jakąś ograniczona osobą, po prostu nie rozumiem tego fenomenu. Ja sama mam wiele ubrań z SH i broń Boże tego nie potępiam! Uważam, ze kobiecoś zanika i tyle ;)