Oglądasz forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.
Będąc niezarejestrowanym, nie możesz wypowiadać się w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji, co umożliwi Ci pisanie postów, zakładanie wątków, zamieszczanie zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.
10 sekund temu
27 sekund temu
1 minutę temu
2 minuty temu
2 minuty temu
11.05 o 20:11
25.05 o 23:37
przedwczoraj o 23:31
7.04 o 13:43
25.05 o 16:14
Bardzo jestem szczęśliwa jestem 2 lata po ślubie i nie narzekam ... nigdy nie żałowałam że wyszłam za mąż !!!! a chodziliśmy prawie 6 lat !!! owszem pokłócimy sie czasami o byle co ale milczymy ewentualnie 2 min a potem śmiejemy się z tej głupoty o która się posprzeczaliśmy haha pozdrawiam wszystkie szczęśliwe oraz nieszczęsliwe mężatki ciumkiiiii P.S. czemu nie jesteście szczęsliwe przecież małżenstwo to coś pięknego ??? po co wychodziłyście za mąż jak teraz narzekacie ??? nie rozumiem tego ...
Kates 84 dokładnie tak jak i u mnie wszystko planujemy razem wspólne weekendy na wyjazdach lub w domciu wakacje, ferie niema nic lepszego jak wspólne chwile z ukochanym mężem ... nie oddałabym go nikomu za żadne skarby świata !!! z żadnym chłopakiem z którym chodziłam wcześniej nie byłam taka szczęśliwa jak z Nim- moim mężusiem :* MOGĘ WYKRZYCZEĆ CAŁEMU ŚWIATU JAK BARDZO GO KOCHAMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-01-28 09:31 przez Iwus25.
zaczęłabym odkładać pieniążki, by wyprowadzić się od męża jak tylko to będzie możliwe. zabrać dziecko i iść jak najdalej. Niech sobie założy osobne konto, o który mąż nie wie i odkłada. A jak urodzi dziecko i wydobrzeje na tyle, by wrócić do pracy - niech znajdzie sobie małe mieszkanko i odejdzie.Cytat
karcica1991
a mam do was pytanie co byscie zrobily jakbyscie byly swierzo po slubie w brzuszku mialybyscie dzidzusia mieszkalybyscie z tesciami , ktorzy traktuja was jak intruza musialybyscie chodzi do pracy z brzuchem a wasz maz bylby leniem ktory siedzi przy kompie cala noc i gra a w dzien spi do poludnia i pracowac mu sie nie chce (bo przeciez on studiuje ) no i nie mialybyscie jak wyprowadzic sie spowrotem do rodzicow bo was tata bylby stuknietym prycholem ...
problem nie jest moj lecz mojej przyjaciolki ktora ciagle pyta mnie o porade a ja nie wiem co jej doradzic .
Mężatką!!! kim czym - mężatką!!! jestem obcokrajowcem a wiem jak się poprawnie pisze, a wy się we własnym języku nie potraficie poprawnie wysłowić?Cytat
Slomeczkaa
Dobry wątek. Jeszcze nie jestem mężatkom, ale w niedalekiej przyszłości chciałabym być. Zastanawia mnie tylko czemu słyszę na każdym kroku od innych mężatek rady w stylu, nie bierz ślubu, ślub wszystko komplikuje itp... Czy przed ślubem wszystko jest cudownie, a po sakramentalnym "TAK" nagle zaczyna się zmieniać na gorsze?
Słyszał ktoś o tym, że kryzys w związku przypada zazwyczaj na siódmy rok bycia razem (później na wielokrotność siódemki, czyli 14, 21 itd)? Czy jest to prawdą?
ja też nie jestem szczęsliwa;/
a to dopiero 4 lata
jedyne co mi wyszło na dobre z tego zwiazku to moje dziecko, i to że dzieki mojemu mężowi innaczej patrze na związek bo kiedyś myslałam że miłośc i dobry seks wystarczą do stworzenia szczęśliwego związku a teraz wiem że to tylko dodatek d szczęścia;(
smutne ale prawdziwe;/
sa gorsze i lepsze dni, gorsze sa dni kiedy tesciowa jest za ogodzeniem, jak wyjezdza nie ma nieporozumien bo ona jedyna sieje zamet, bo mnie strasznie nie lubi.inna przyszłosc widziała dla swego syna .a tu wpadła Dorotka i plany poszły sie je...ać :-)))
on nie jest idealny i ja takze nie jestem idealna,akceptuje jego wady i kocham zalety.wiadomo nieraz nie mam tyle siły psychicznie i trace cierpliwosc kiedy wchodze do domu po pracy a tu syf malaria i musze sprzatac albo gonic go do sprzatania ze mną
jedno zauwazyłam odkad jestesmy małzeństwem kazde z nas nie odczówa silnej potzreby starania sie dla tej drugiej osoby . kazdy robi po swojemu albo dla dobra ogólu. prezentów na swieta nie mam,na urodziny, dzien kobiet, walentynki. przykro mi jak nadchodzi ten dzien.jednak wiem ze on poprostu o tym nie pamieta. tak jak ja nie mam pamieci do nazwisk, tytułów ksiazek i filmów.
jednak czasami romantyzmu by sie przydało...brakuje mi tego.tłumacze sobie to w ten sposób ze nie ma małzenstwa idealnego. i my niestety nalezymy do tej grupy nieidealnych:-/
brak docenienia odnajduje w swojej pracy , u mojej córeczki, u tescia/ ze ja niby taka zaradna/:-0 / wsród znajomych,i facetów :-)
zawsze staram sie wygladac ok.słyszac pochlebstwa od kolegów w pracy zastepuje brak pochlebstw w domu:-(
jednak na swoj sposób jestem szczesliwa...bo wiem ze cokolwiek by sie stało mam w moim mezu oparcie wieksze niz te pare słowek które poprawiaj humor .on poprostu podchodzi inaczej do zycia.i co? i trudno sie mówi:-)
nie wiem czy słyszalas/es o wadach wymowy i błedach w ortografii które sa niezalezne od nas samych.- to sie nazywa Dysortografia- nie jestes jej nauczycielem polskiego czeby oceniac takie sprawy.Cytat
puchuskubatek
zaczęłabym odkładać pieniążki, by wyprowadzić się od męża jak tylko to będzie możliwe. zabrać dziecko i iść jak najdalej. Niech sobie założy osobne konto, o który mąż nie wie i odkłada. A jak urodzi dziecko i wydobrzeje na tyle, by wrócić do pracy - niech znajdzie sobie małe mieszkanko i odejdzie.Cytat
karcica1991
a mam do was pytanie co byscie zrobily jakbyscie byly swierzo po slubie w brzuszku mialybyscie dzidzusia mieszkalybyscie z tesciami , ktorzy traktuja was jak intruza musialybyscie chodzi do pracy z brzuchem a wasz maz bylby leniem ktory siedzi przy kompie cala noc i gra a w dzien spi do poludnia i pracowac mu sie nie chce (bo przeciez on studiuje ) no i nie mialybyscie jak wyprowadzic sie spowrotem do rodzicow bo was tata bylby stuknietym prycholem ...
problem nie jest moj lecz mojej przyjaciolki ktora ciagle pyta mnie o porade a ja nie wiem co jej doradzic .
Mężatką!!! kim czym - mężatką!!! jestem obcokrajowcem a wiem jak się poprawnie pisze, a wy się we własnym języku nie potraficie poprawnie wysłowić?Cytat
Slomeczkaa
Dobry wątek. Jeszcze nie jestem mężatkom, ale w niedalekiej przyszłości chciałabym być. Zastanawia mnie tylko czemu słyszę na każdym kroku od innych mężatek rady w stylu, nie bierz ślubu, ślub wszystko komplikuje itp... Czy przed ślubem wszystko jest cudownie, a po sakramentalnym "TAK" nagle zaczyna się zmieniać na gorsze?
Słyszał ktoś o tym, że kryzys w związku przypada zazwyczaj na siódmy rok bycia razem (później na wielokrotność siódemki, czyli 14, 21 itd)? Czy jest to prawdą?
Wracając do tematu - jestem już siódmy rok ze swoim Miśkiem i jest cudnie. Były gorsze i lepsze czasy, ale myślę, że jeśli się jest z dobrym człowiekiem i umie się rozmawiać, to wszystko można przetrwać. A przesądy zostawmy starym babom na ławeczce przed blokiem
ja jestem bardzo szczęśliwa, mąż mnie nosi cały czas na rękach i widzę jak był szczęśliwy i cały czas jest jak urodziłam nasza córeczkę, zreszta był cały czas ze mną przy porodzie i razem płakaliśmy:) nigdy się nie zapomni takich chwil i cały czas mówi, że przy drugim dziecku też ze mną będzie, ma nadzieję, że zdąży dojechać na czas:) a teraz będziemy mieli 2 rocznicę ślubu 14 lutego:)
tak jak inni piszą to jedyny zamęt sieja moi teścioweie, ale mam na to wylane, staram się tam jak najrzadziej bywać, główny problem to teść ale z nim to już długo nie rozmawiamy, jak jest w pobliżu to zachowujemy się jakby go nie było, przynajmniej nam nie psuje nerwów...
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-01-28 09:44 przez dodojotka.
JA;]Cytat
Dziub
ale jak szla z nim do lozka to nie widziala problemu, tego, ze jest burakiem, a nie facetem?Cytat
karcica1991
a mam do was pytanie co byscie zrobily jakbyscie byly swierzo po slubie w brzuszku mialybyscie dzidzusia mieszkalybyscie z tesciami , ktorzy traktuja was jak intruza musialybyscie chodzi do pracy z brzuchem a wasz maz bylby leniem ktory siedzi przy kompie cala noc i gra a w dzien spi do poludnia i pracowac mu sie nie chce (bo przeciez on studiuje ) no i nie mialybyscie jak wyprowadzic sie spowrotem do rodzicow bo was tata bylby stuknietym prycholem ...
problem nie jest moj lecz mojej przyjaciolki ktora ciagle pyta mnie o porade a ja nie wiem co jej doradzic .
Doradzajac?? Hm......chyba tylko rozwod, alimenty, praca i samodzielne zycie..........
Wszytskie, ktore pisza, że sa szczesliwe w malzenstwie maja raczej krotki staz.........Jest tu ktos kto po 10-20 latach mjoze powiedziec ze jest szczesliwy ?:)
Cytat
lilthug1
a mogę o coś zapytać?? skoro jesteście nieszczęśliwe to czemu jesteście z tymi jeleniami?? :(
(bez obrazy dla prawdziwych jeleni,z lasu:D hehe)
Jestem 18 lat po ślubie,20 lat razem...Mam najcudowniejszego męża pod słońcem...Szczęśliwa to mało powiedziane :-)
Cytat
Dziub
ale jak szla z nim do lozka to nie widziala problemu, tego, ze jest burakiem, a nie facetem?Cytat
karcica1991
a mam do was pytanie co byscie zrobily jakbyscie byly swierzo po slubie w brzuszku mialybyscie dzidzusia mieszkalybyscie z tesciami , ktorzy traktuja was jak intruza musialybyscie chodzi do pracy z brzuchem a wasz maz bylby leniem ktory siedzi przy kompie cala noc i gra a w dzien spi do poludnia i pracowac mu sie nie chce (bo przeciez on studiuje ) no i nie mialybyscie jak wyprowadzic sie spowrotem do rodzicow bo was tata bylby stuknietym prycholem ...
problem nie jest moj lecz mojej przyjaciolki ktora ciagle pyta mnie o porade a ja nie wiem co jej doradzic .
Doradzajac?? Hm......chyba tylko rozwod, alimenty, praca i samodzielne zycie..........
Wszytskie, ktore pisza, że sa szczesliwe w malzenstwie maja raczej krotki staz.........Jest tu ktos kto po 10-20 latach mjoze powiedziec ze jest szczesliwy ?:)
beatrx rozbawilas mnie swoja glupota :D Masz czelność wypowiadać sie na temat meżatek jak sama nia niejestes?!A to zupelna roznica przed i po slubie.Bo zaloze sie ze zadna niechce byc nieszczesliwa po slubie.Zycie to loteria albo Ci sie uda albo nie.Mi sie akurat udalo ale wiem ze na to niezawsze mamy wplyw co bedzie sie dzialo po slubie.Wiec beatrx pomysl albo zresetuj swoj czajnik zanim palniesz takie pustactwo.
to piekne co piszesz....czyli jednak mozna....:-) najpiekniejsze co moze byc po 20 latach nadal trzymac ta osbe za reke wtulac sie w nia do snu....Cytat
lenort3
Cytat
Dziub
ale jak szla z nim do lozka to nie widziala problemu, tego, ze jest burakiem, a nie facetem?Cytat
karcica1991
a mam do was pytanie co byscie zrobily jakbyscie byly swierzo po slubie w brzuszku mialybyscie dzidzusia mieszkalybyscie z tesciami , ktorzy traktuja was jak intruza musialybyscie chodzi do pracy z brzuchem a wasz maz bylby leniem ktory siedzi przy kompie cala noc i gra a w dzien spi do poludnia i pracowac mu sie nie chce (bo przeciez on studiuje ) no i nie mialybyscie jak wyprowadzic sie spowrotem do rodzicow bo was tata bylby stuknietym prycholem ...
problem nie jest moj lecz mojej przyjaciolki ktora ciagle pyta mnie o porade a ja nie wiem co jej doradzic .
Doradzajac?? Hm......chyba tylko rozwod, alimenty, praca i samodzielne zycie..........
Wszytskie, ktore pisza, że sa szczesliwe w malzenstwie maja raczej krotki staz.........Jest tu ktos kto po 10-20 latach mjoze powiedziec ze jest szczesliwy ?:)
Ja mam 20 letni staż, właśnie mamy lekki kryzys, ale bardzo się nadal kochamy, wieczorami spimy wtuleni w siebie,chodzimy za rękę na ulicy :) mimo że innym wydaje się to dziwne, przede wszystkim nie ograniczamy się w niczym, bo każdy człowiek ma prawo do wolności ( w granicach rozsądku) jesteśmy też przyjaciółmi, mówimy sobie raczej wszystko :)
a ja jestem swiezo po rozwodzie, ale my nigdy nie bylismy prawdziwym malzenstwem, wyszlam za niego poniewaz bylam w ciazy, od razu po slubie wrocilam do polski,gdyz slub bralismy za granica, on bez pracy wiec ja wrocilam do rodzicow a on mial znalezc prace i mialam do niego wrocic...ale tak zostalo ze ja w polsce on u siebie wiec malzenstwo na odleglosc nie mialo sensu wiec rozwiedlismy sie...on nie utrzymuje z nami kontaktu...z tesciowa czasem pisze ale same wyzuty z jej strony ze dziecko bez ojca sie wychowuje...nie mam pomocy z ich strony zadnej, nawet alimentow nie placi...ale jestem mu wdzieczna bo dzieki niemu mam super synka...
Widzę, że większość mężatek na szafie jest raczej szczęśliwa to dobrze :) Ja jeszcze nie jestem mężatką ale mieszkamy razem. To jest kolejny etap w naszym życiu... Widomo, że teraz już nie jest tak jak było na początku bo wpadliśmy troche w taką rutyne. Wstajemy razem idziemy do pracy przychodze z pracy robie obiad on przychodzi jemy wpólnie potem się kłucimy kto ma wyjść z psem-norma wieczorem siada na kompie gra w jakąś jeb** grę, ja się drę on się drze haha ;) ale to chyba normalne;) Narazie nie chce brać ślubu (choć bym chciała ale nie chce ani grosza od rodziców mojego narzeczonego) Jak sami zarobimy to wtedy się pomyśli:) Narazie życzę mężatką dużo szczęscia;)
Wiesz z sexem też różnie bywa :) ale coś dla niego , a coś dla mnie , czyli on ma sex, ja mam przytulaski :) PozdrawiamCytat
dorotka_gA13
to piekne co piszesz....czyli jednak mozna....:-) najpiekniejsze co moze byc po 20 latach nadal trzymac ta osbe za reke wtulac sie w nia do snu....Cytat
lenort3
Cytat
Dziub
ale jak szla z nim do lozka to nie widziala problemu, tego, ze jest burakiem, a nie facetem?Cytat
karcica1991
a mam do was pytanie co byscie zrobily jakbyscie byly swierzo po slubie w brzuszku mialybyscie dzidzusia mieszkalybyscie z tesciami , ktorzy traktuja was jak intruza musialybyscie chodzi do pracy z brzuchem a wasz maz bylby leniem ktory siedzi przy kompie cala noc i gra a w dzien spi do poludnia i pracowac mu sie nie chce (bo przeciez on studiuje ) no i nie mialybyscie jak wyprowadzic sie spowrotem do rodzicow bo was tata bylby stuknietym prycholem ...
problem nie jest moj lecz mojej przyjaciolki ktora ciagle pyta mnie o porade a ja nie wiem co jej doradzic .
Doradzajac?? Hm......chyba tylko rozwod, alimenty, praca i samodzielne zycie..........
Wszytskie, ktore pisza, że sa szczesliwe w malzenstwie maja raczej krotki staz.........Jest tu ktos kto po 10-20 latach mjoze powiedziec ze jest szczesliwy ?:)
Ja mam 20 letni staż, właśnie mamy lekki kryzys, ale bardzo się nadal kochamy, wieczorami spimy wtuleni w siebie,chodzimy za rękę na ulicy :) mimo że innym wydaje się to dziwne, przede wszystkim nie ograniczamy się w niczym, bo każdy człowiek ma prawo do wolności ( w granicach rozsądku) jesteśmy też przyjaciółmi, mówimy sobie raczej wszystko :)
ja chociarz kocham swojego meza...nie mam ochoty na seks, traktuje bardziej to jako sprawe która go zadowala i mnie bo on jest zadowolony ... i czuje sie super jak wiem ze nadal rozbudzam w nim n jakies uczucia... wiem moze to wydawac sie dziwne...jednak,,nie trafiłam na takiego co bym jak w romansach z ksiazek umierała z pożadania itd.. lubie go przytulic podszczypac itd a seks....wydaje mi sie ze to dodatek do mojego małzenstwa całkiem mi zbedny
w pazdzierniku bedzie 3 lata po slubie,,5 lat razem.
następna dyskusja:
