witam was dziewczyny :) pisze to tutaj bo juz dluzej nie wytrzymuje i musze wyrzucić to z siebie.. Jestem z moim chlopakiem ok. 8 miesiecy i bardzo go kocham.. przed wczoraj sie pozarlismy trochę ale juz mniejsza o to, nie odzywalismy sie do siebie przez jeden dzien.. Wczoraj poszlam na dyskoteke z kolezankami, oczywiscie bez niego. Mamy taka zasadę ze chodzimy zawsze razem.. Nie wytrzymalam.. napisalam do niego ze jestem na dyskotece i zeby przyszedl, strasznie sie wkurzyl, rozumiem go.. ale od tamtej naszej klotni poprostu nie potrafilam inaczej.. dobra przyszedl.. byl strasznie wkur*iony, ale staralam sie nie zwracać na to uwagi..poszlam tanczyć z kolezanka a on za mna oczywiscie, a ja po co za mna lazisz ? jak chcesz to idz do domu nikt cie tu nie trzyma, a on nie chcesz zebym tutaj byl ? bo jak chcesz to pojde, a ja mowię jak chcesz to idz mi tam obojetnie. dobra poszedl, ale tak wrocil za 10 minut haahaha. W tym czasie poszlam z moją siostra i kolezanką zapalić na dwor, on oczywiscie za nami.. yhhh. Na dworze stal taki koles z kolegą i palili, przypomnialo mi sie ze z kolezanką wyzywalismy jednego z nich na ostatniej imprezie, podszedl do nas z kolegą, a ja do niego czy zgubil coś, a ten jego kolega ty sz*ato sz*ato zaczal mnie wyzywać i moją kolezankę bez powodu.. nie wytrzymalam poprostu musialam mu strzelic w ryj za to .. a on mnie zaczal kopac razem z tym kolesiem co go wyzywalam tydzien temu ;oo szok oczywiscie moj chlopak stal obok i sie na to patrzyl... Moja koelzanka probowala nas rozdzielić.. ale nie dala rady.. ten koles byl dobrze zbudowany i silny.. koplam go tam pare razy a on mnie na ziemie wywrocil i poprostu mnie kopal wszedzie po twarzy itd. Ucieklam z tamtąd z trudem bo nie chcieli mnie puscić wg.. poplakalam sie, nie moglam w to uwierzyć wgl bylam cala sina, jak moj chlopak nie mogł na to zareagować ? nie rozumiem tego... :(( wrocilam sie do boksu wg nie chcialam z nim rozmawiać.. Moja kolezanka zaczela go wyzywać, jak on mogl sie na to patrzyć wg a on nic.. doslownie, powiedzial tylko, cutuje : co mialem zrobić, jak ich bylo dwoch, przeciez zabili by mnie tam... ! rozumiecie to wg ? Oczywiscie wyszlam z dyskoteki i poszlam na chate z kolezanka, nie moglam isc z bolu wszystko mnie bolalo ;( calą drogę szedl za nami, co wgl za typ.. i krzyczal tylko: kochanie stój musimy porozmawiać nawet gdyby mial być to ostatni raz... a ja zaczelam biec, nie moglam tego sluchać poprostu.. no i to na tyle..Oczywiscie sie do niego nie odzywam, on tez nie raczy napisać.. To nie jest ten sam facet ktorego znalam,moglabym bym tam lezeć zakrwawiona i tak by nawet nie poczul tego :(( co myslicie o tym ?