7 sekund temu
9 sekund temu
36 sekund temu
1 minutę temu
3 minuty temu
wczoraj o 12:13
wczoraj o 14:51
7.01 o 20:32
30.01 o 23:10
7.04 o 13:43
czy odnosicie czasem wrażenie że inni np teściowa świadomie lub tez nie próbują wam wmówić że źle zajmujecie się dzieckiem? np: ja staram się żeby moja mała jak najwięcej czasu gdy nie śpi spędzała na zabawie na macie edukacyjnej lub takiej gąbkowej składającej się z puzli razem ze swoimi misiami i grzechotkami. Ona sobie tak guga, przekręca na brzuszek i czasem uda jej się nawet z powrotem przewrócić, obkręca się i a w taki sposób poznaje świat a ja w tym czasie sprzątam, gotuje itd jak to żona w domu. Nagle raz na jakiś czas wpada teściowa i mówi do mojej 5-miesięcznej córci: "chodź babcia cie ponosi bo jak pojadę to znowu cie rzucą na podłogę i nawet się nie zainteresują dzieckiem.''Nie wiem, może jestem przewrażliwiona ale wkurza mnie takie gadanie. Ja przez większość doby jestem sama z dzieckiem, staram się jak mogę żeby jemu nic nie zabrakło, żeby się dobrze rozwijało, staram się żeby w domu były wszystko jak należy a tu nagle ktoś mi próbuje wmówić że robię za mało lub źle. To chyba nie jest w porządku!!!
Wiele było takich sytuacji ale w tej chwili trudno mi je wszystkie opisać ale na płacz mi się zbiera po takim gadaniu.
mam bardzo podobnie, ale nie z teściową, ale z własnymi rodzicami, którzy mieszkają po drugiej stronie Polski niż my. Ostatnia ich wizyta spowodowała, że ja o mały włos nie wyrzuciłam ich z domu, a nasza córcia miała przez ich rozpieszczanie tak rozbity rytm, że kilka tygodni zajęło nam by wrócić do ładu. Rozumiem, że miłość, że tęsknota itd., itp., ale chyba najwazniejsze jest by to dziecku było dobrze, a ono samo nam wiele pokazuje czego potrzebuje. No i przede wszystkim jeśli maluszek ma swoje godziny (a powinien moim zdaniem) jedzenia, spania, zabawy, spacerów, to nie powinno się tego zmieniać! w wyjątkowych sytuacjach, raz czy dwa - rozumiem, ale nie przez tydzień czy dwa!
Uważam, że owszem-nalezy śłuchać rad innych, ale nie znaczy to, że trzeba sie do wszystkich stosować - bo to my - MAMY wiemy najlepiej co dla naszego dziecka jest najwazniejsze i co jest potrzebne. W końcu spędzamy z nimi najwięcej czasu.
mnie tez takie gadanie denerwuje,raz kobieta mego taty(nie jest to moja mama itp.)powiedziała ze jak tak mozna podać dziecku(prawie 3 latka)prosto z lodówki np.sok lub serek,albo "poradziła'żeby kanapeczki kroic na małe kwadraciki:/no żenada ona tak wychowywała no i ma tego efekty jej 17-letnia córa nie pójdzie do szkoły póki jej babcia śniadania nie zrobi,a juz nie ma mowy żeby sama coś sobie upichciła;/tak kazda mama wie co jest dobre dla dziecka:)))nie słuchaj takich rad,fakt nie które sie przydają ale krytyke poprostu olewaj i rób "po swojemu"
Popieram poprzedniczkę, moja teściowa też mi się wtrąca w wychowanie syna, najbardziej denerwuje mnie fakt, że ja mojego synka nie chcę nauczyć ciągłego noszenia na rękach, a ona przychodzi on się ładnie bawi, a ona go bierze i nosi i on później ode mnie wymaga tego noszenia, a że trochę waży to ja nie mam siły ciągle go nosić:(
Mój najmłodszy synek skończył niedawno trzy miesiące, ale ile już się wyryczałam od słuchania ,,dobrych rad,, , to szok. Najpierw nie przybierał na wadze, mimo że ciągle wisiał przy piersi. Teściowa kazała mi sobie badać pokarm i mówiła, że pewnie mam słaby i nietreściwy, a mama mówiła, że nie przybiera, bo sobie nakładam ,,ten plastik,, na piersi (czyli silikonowe nakładki, bez których mały nie umiał złapać brodawki, a po miesiącu sam je ,,odstawił,,). Jak teściowa do nas przyjeżdża, to mały nie śpi, bo raz że ma strasznie donośny głos, a dwa, to jak go kładę, to on się chwilę kręci i kokosi, zanim uśnie, a ona go zaraz bierze na ręce, bo ,,niedobra mama zostawiła dziecko i poszła,,. To tylko parę przykładów. Ja się najpierw wypłaczę, wygadam-mężowi;), a potem to po mnie spływa.
A pewnie :) Teściowa, mama, bezdzietne koleżanki, starsze panie w sklepie i na spacerze. Źle że karmię piersią, źle że nie karmię, źle że daję słoiczki, źle że sama gotuję, za ciepło/za zimno ubieram, źle że biorę na ręce, źle że w wózku jeździ, źle że sama chodzi. Ostatnio w sklepie dowiedzieliśmy się od starszego pana, że córka nie powinna mieć sukienki z napami bo może je obgryźć...
Najlepsza była teściowa: za dużo mam mebli w mieszkaniu i dziecko się może poobijać, powinnam zamykać pralkę zaraz po praniu bo dziecko się chce bawić drzwiczkami i "ciągle trzeba jej pilnować" (to jak łaskawie zgodziła się z nią zostać jak miała rok). Po powrocie ze szpitala uparła się, że smółka to objaw zatwardzenia i zrobiła ze mnie wyrodną matkę bo pięciodniowemu noworodkowi karmionemu piersią nie chciałam dawać herbatki. Potem też zawsze miała jakieś "ale", ile razy nas odwiedziła (a za życia wnusi było to może z 5 razy). Raz pod moją nieobecność uznała, że pieprzyk który ma córka od urodzenia to coś co się przyczepiło i go rozdrapała... W końcu nie wytrzymałam ciągłej krytyki siebie i dziecka i pozbyłam się teściowej, od pół roku nie widziałam jej na oczy i nie zamierzam tego zmieniać.
Wszystkim nie da się dogodzić, trzeba robić swoje ;p
moja teściówka mieszka daleko więc rzadko się widujemy,raz jedyny "zwróciła"mi uwagę,że za cienko ubieram dziecko-mój mąż odpyskował jej,że po pierwsze nie jej sprawa,po drugie,że dziecka się nie przegrzewa,po trzecie zimą w górach się nie rozchorwała to latem na podwórku nic jej nie grozi...i mam spokój,wiem,że jej zdaniem nieodpowiednio wychowuję dziecko ale grunt,że siedzi cicho
natomiast moja mama....starczy za je obie:)non stop mnie krytykuje na każdym kroku ale przez tyle lat się uodporniłam i olewam ją,czasami odpyskuje,czasami się pokłócę,żeby nie wypaść z formy:)ogólnie mam to w d...e,wiem, co robię dobrze,w czym muszę się"podciągnąc"i wiem,że człowiek uczy się na WŁASNYCH błędach
hej dziewczyny!!!
a ja zrobiłam tak: od razu na wejsciu powiedziałam co wolno a czego nie wolno przy dziecku - poprostu pokazałam kto tu rządzi. poza tym u mnie jest tak, że my obecnie mieszkamy na śląsku a cała rodzina w pomorskim i kujawsko-pomorskim, dlatego wizyty były łatwiejsze.
moja mama probowała mnie troche ustawić, ale powiedziałam, że to ja jestem Mamą i to ja z Tatusiem podejmujemy ostateczne decyzje i że jak chcą coś powiedzieć to w formie rady bądź spostrzerzenia ale nie nakazu.
dla przykładu była sytuacja w maju - było jeszcze chłodno, ale my Amelkę na chłodno chowamy i powiedziałam aby zdjąć opaskę. moja mama powiedziała wtrąciła się, żeby nie zdejmować i siostra zostawiła. ok 5 tygodni męczyliśmy się z potówkami... od tamtej pory powiedziałam sobie, że nie obchodzi mnie kto i co mówi to ja jestem Mamą mojej Córki i ja znam ją najlepiej bo to ja ją wychowuje.
powodzenia, wierzę, że dacie radę.
ewa
dziewczyny mam pomysł - jak bedziecie widzialy sie z "dobrymi radami" wyjdźcie im na przeciw - zanim odezwą się zaatakujcie je pierwsze - np, ale mama ma fryzurę, a jaki makijaż i ta bluzka ... a jak bedziecie u nich w domu to np. ze zle gotują :-) marudxcie na potęge - moze byc extra zabawa.
ja juz nie moge sie doczekac aż nadarzy sie u mnie okazja hi hi hi :-)
a moze macie inny szalony pomysł ....??
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-09-02 15:54 przez fkiadi.
moja tesciowa przybyla z odsiecza odrazu jak wrocilam ze szpitala i..... pol nocy warowala pod drzwiami sypialni twierdzac ze nie umiemy zajac sie dzieckiem itp gdyz mała czasem zakwilila.......
od tego momentu jesli maja sie widziec z wnuczka to sami jezdzimy do nich
czasem sie wtraca :
ostatnio gdy mala rozpoczela swoje jeki, placze i wymuszanie my swoim sposobem odstawilismy do pokoju i tam sie ma uspokoic. Tesciowa odrazu z krzykiem ze jestesmy wyrodni, ze nic nie wiemy o wychowaniu itd. Na to maż spokojnie : skoro nie uznajesz naszych metod to zabieramy mala i wracamy do domu ( miala zostac tydzien u dziadkow )
krytyka umilkla, potem sama poznala smak dziecka gdy mala wlazla pod pompe glebinowa - pod wode a woda mróz... babcia sie nie pochamowala i dala klapa na co dziecko obrazilo sie na nia na caly dzien :D
od tego zdazenia juz nigdy nie ma jak zle : ja chce do babci bo juz wie ze nawet babcia nie pozwoli na wszystko - mimo ze tak krytykowala.....
Cytat
pretty_woman
Mój najmłodszy synek skończył niedawno trzy miesiące, ale ile już się wyryczałam od słuchania ,,dobrych rad,, , to szok. Najpierw nie przybierał na wadze, mimo że ciągle wisiał przy piersi. Teściowa kazała mi sobie badać pokarm i mówiła, że pewnie mam słaby i nietreściwy, a mama mówiła, że nie przybiera, bo sobie nakładam ,,ten plastik,, na piersi (czyli silikonowe nakładki, bez których mały nie umiał złapać brodawki, a po miesiącu sam je ,,odstawił,,). Jak teściowa do nas przyjeżdża, to mały nie śpi, bo raz że ma strasznie donośny głos, a dwa, to jak go kładę, to on się chwilę kręci i kokosi, zanim uśnie, a ona go zaraz bierze na ręce, bo ,,niedobra mama zostawiła dziecko i poszła,,. To tylko parę przykładów. Ja się najpierw wypłaczę, wygadam-mężowi;), a potem to po mnie spływa.
Cytat
alus
Popieram poprzedniczkę, moja teściowa też mi się wtrąca w wychowanie syna, najbardziej denerwuje mnie fakt, że ja mojego synka nie chcę nauczyć ciągłego noszenia na rękach, a ona przychodzi on się ładnie bawi, a ona go bierze i nosi i on później ode mnie wymaga tego noszenia, a że trochę waży to ja nie mam siły ciągle go nosić:(
No prawdziwe teściowe!:) Najgorsze jest to jak to starsze pokolenie nam sugeruje, że było idealnymi rodzicami... A problemy rozwiązywali np biciem dzieci. Wtedy dzieci nie były takie rozwrzeszczane i zbuntowane, bo wszystko było tłumione karami cielesnymi.
A te porady! Hartowanie brodawek, pasy obciskające po porodzie , porzekadła i różne inne tam ludowe porady...
Warto powalczyć o swoje i zacząć odpowiadać na zaczepki.A porad można posłuchać,( bo są całkiem śmieszne) a zrobić po swojemu.
mozna sugerowac, podpowiadać, ale nie rozumiem tych ataków i wcinania się. Wczoraj na przykład jakas babcinka z dziadziusiem, oboje dobrze po 80-tce, przechodzili koło mnie, gdy własnie wyciągałam Miśkę z wózka by przenieśc do fotelika w samochodzie, a babcia mi na to, że co ja robię?!! że dziecko wyziębie!!!
oczy mi powypadały z wrażenia i powiedziałam by lepiej podciągła swojemu męzowi kalesony, żeby mu pupka nie zmarzłą ;D
Czytam Was dziewczyny, czytam, oczy przecieram z tych niedorzeczności,
a, że jestem w ciąży dopiero to zaczynam się zastanawiać kto dla mnie będzie taką "chodzącą dobrą radą..."
To strasznie nie fair, żeby wmawiać komuś, że jest złą, nieudolną matką, mając tylko chwilowy wycinek z życia...
A te teksty o niewartościowym pokarmie, chyba bym się poczuła nieźle urażona...
Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj
