10 sekund temu
13 sekund temu
38 sekund temu
47 sekund temu
1 minutę temu
20.05 o 22:21
19.05 o 21:39
11.05 o 20:11
przedwczoraj o 16:14
22.05 o 7:31
Cytat
slodkaistotka
ja (ale to ja) bo mam niewyparzony jezyk, powiedzialabym wprost, ze do 22 to ona moze mnie w d... pocalowac, a jak jej cos nie pasuje to niech sie wyprowadzi bo sobie nie pozwole by taki babsztyl mnie nachodzil w moim wlasnym mieszkaniu
czy Ty nie przesadzasz? niewiele się różnisz od tej baby - ma być tak, jak ona chce!
Wolnoć Tomku w swoim domku dla obu stron. Babka musi się pogodzić, że dziecko biega i puszcza samochodziki. Z kolei autorka wątku może wygłuszyc te dźwięki choćby wykładziną dywanową w pokojach.
Gdyby w mieszkaniu niżej były dyskoteki co wieczór do 22ej - jak zachowałaby się matka dwóch maluchów? Powiedziałaby, że skoro do 22ej to nie ma sprawy, dzieci najwyżej będą mniej spać? Każdy oczekuje kompromisu, ale swojego nie odda na centymetr...[/quote] musze sie odniesc do tej wypowiedzi..."matka 2 maluchow" ma pod blokiem imprezy co weekend i ani razu po policje nie dzwonila. Moja upierdliwa sąsiadka tez nie dzwoni. Wiec to ciekawe: ze male dziecko jej w dzien przeszkadza a szesciu dwudziestoparo letnich pijanych chlopakow (W NOCY!!) nie?! Poza tym my w domu siedzimy praktycznie tylko w weekend. W tygodniu do okolo godziny 18:00 jestesmy poza domem a po 20:00 dzieciaki ida juz spac. W sobote i w niedziele chodzimy na spacery a maly duzo czyta, rysuje, bawi sie ulubionymi ludzikami, itd. Sa to czynnosci ktore wykonuje siedzac na tyłku. Wiec ile jest tego "latania"? dodam, ze maly chodzi w skarpetach a nie w papciach....wiec wedlug mnie naprawde nie zostaje nic innego jak dziecko trwale unieruchomic
opowiem Wam, bo mi się przypomniało:
znajoma z pracy kupiła mieszkanie w bloku, nowe budownictwo, max trzy piętra (o ile pamiętam). W mieszkaniu pod nią zamieszkało jakieś młode małżeństwo, które przez pierwszy miesiąc regularnie robiło parapetówkę. Pierwszy wieczór im darowała, ale jej się nie podobało. Następnego wieczora poszła zwrócić uwagę - ok., przestali. Dalej robili imprezy codziennie, ale kontrolowane - kończyły się trochę po 22ej. Znajoma uznała, że jaja sobie z niej robią, więc regularnie o 22ej sięgała po telefon i wzywała na nich policję. Zanim policja przyjechała, to impreza była skończona, a po gościach ani śladu. To ją tylko rozdrażniało..... aż pewnego dnia się zcwaniła - zadzwoniła po policję wcześniej, żeby zdążyli przyjechać. Policjant przez telefon spytał ja, czy jest pewna tego zakłócania porządku, bo on w telefonie takie umiarkowane hałasy słyszy. Uparła się, przyjechali. Pech chciał, że tamci tego dnia skończyli imprezę wcześniej :) O 22ej policja zapukała do tamtego mieszkania, a tam tylko dwie kobiety siedziały (reszta pojechała imprezować na miasto). Upierdliwa sąsiadka dostała mandat za nieuzasadnione wzywanie policji :))))
są specjalne pianki polietylenowe i korki podłogowe do położenia pod dywan lub panele, styropian to jakiś przedpotopowy pomysł:p i z całym szacunkiem, ale to wy się będziecie z nią męczyć, dopóki nie wyciszycie podłogi albo nie zabronicie dziecku biegać po mieszkaniu [żart oczywiście z tym zabranianiem]. ona może być wredną jędzą, a to wy będziecie na tym cierpieć. więc dla własnego spokoju radzę wam wyciszyć podłogę.Cytat
gosiulka82
Co do akustyki, to dodam, ze w mieszkaniu mam dywany (dosc duze), wiec nic innego napewno nie wymysle. Wygluszac mieszkania styropianem nie mam najmniejszego zamiaru.
w poprzedniej wypowiedzi cos mi sie zle edytowalo. Wiec napisze jeszcze raz. Do dziewczyn, ktore uwazaja, ze jestem "slepo zakochana" w swoim dziecku. Oczywiscie, ze je bezwarunkowo kocham, ale nie wiem co to ma do rzeczy. Cale zycie mieszkalam w bloku i jakos nikt nigdy nie mial pretensji do mnie, ani ja do nikogo. Nie przeszkadzaja mi pijacy pod blokiem chlopacy: zamykam okno i staram sie spac. Nigdy nie wzywalam z tego powodu policji, nigdy sama nie interweniowalam z tego powodu. To samo sie tyczy sasiada ktory mieszka nade mna i kazdego dnia slucha glosno muzyki. Robi to kolo poludnia, wiec niech to sobie robi. To co z tego ze ja mam male dziecko, ktore w dzien spi? to nie jest problem ludzi, ktorzy kolo mnie mieszkaja. Od nikogo nie oczekuje, ze bedzie w dzien chodzil na palcach tylko dlatego, ze moj syn moze spac. Wiec niech mi nikt nie mowi, ze mam spojrzec na siebie. Patrze. I wiem, ze robie wszystko zeby isc na jakis kompromis z tym wrzeszczacym babskiem. Upominam syna zeby "nie biegal" choc doskonale wiem ze tak naprawde nie robi nic zlego...i z pewnosci nie biega nikomu na zlosc. Wiec juz bez przesady.
Jaka <moderacja - słownictwo> Nie przejmuj się. olej to. Nic ci nie może zrobić. Jak będzie dalej robić cyrki to wezwij policje i powiedz że cie nachodzi.
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-22 00:23 przez [moderator].
sąsiediz potrafią byc naprawde upierdiliw i takich naprawde porzadnych to ze swieczka... ja mieszkam w domku ale wcale nie jest lepiej , nikt sie do nikogo nie odzywa, takie odludki, tragedia... kiedys tak nie bylo , i wez tu licz na sasiedzka pomoc jak Ci sie cos stanie, moj sasiad jakby moj dom sie palil albo niewiadomo co, nie zadzwonilby po straz, dam se reke uciac ze tak by bylo, ostatnio jakis koles , moze i pijaczek ale byl trzezwy akurat potknal sie obok jego plotu i nic nie zrobil... a lala mu sie krew z ucha ze hooho.. dopiero sasiadka z daleka zadzwonila od mojej mamy i mowi ze lezy pod plotem moim , a nie lezal pod moim :) jakby sama nie mogla zadzwonic a czlowiekowi pomoc byla szybko potrzebna, to nie , nie lezy pod jej plotem to nie bedzie sie interesowac, ja nie moge... a moi rodzice nie widzieli tego bo byli w domu, na szczescie jakis inny facet ktory przechodzil akurat ta droga zadzwonil po pogotowie zanim sie zorientowalismy... co sie dzieje na tym swiecie to jest porazka...
ja całe życie mieszkalam w domu i jak zamieszkałam w bloku to tez początkowo mnie drażnili sąsiedzi nade mna, mieli dwójke małych dzieci, które krzyczały, płakały, spiewały jak to dzieci. Ale po kilku dniach już nawet uwagi na to nie zwracałam, w nocy zawsze była cisza a w dzien przecież człowiek ma swoje zajęcia i myslę że tej babie sie strasznie nudzi i pewnie całymi dniami siedzi w mieszkaniu i dlatego zwraca na to uwagę....
Przeczytałam jedynie pierwszy post, bo domyślam się, że większość wypowiadających się była po Twojej stronie.
Nie wiem jak to słychać u twojej sąsiadki i Ty też tego nie wiesz, ale zanim się na nią rzucisz z pretensjami może powinnaś postawić się na jej miejscu.
Sama mieszkam w bloku, a nade mną mieszka kobieta z dzieckiem i doskonale wiem jak słychać każde tupnięcie tego dzieciaka [ma 7lat i matka nie potrafi mu wytłumaczyć aby nie skakał czy nie tupał?]. Może i przed 22 jest już spokój, ale kiedy chodziłam do szkoły i wstawałam o 6rano to naprawdę nie miałam siły słuchać dzień w dzień skakania i tupania..mimo, że sąsiadkę prosiłam kilka razy o spokój we własnym mieszkaniu [gdzie nie mogę nawet w spokoju wypocząć po męczącym dniu], bo jej dziecko musi potupać, jej ojciec musi zrzucać popiół z papierosów na mój balkon, a ona sama musi 'upuszczać' papierki po cukierkach, które także najczęściej lądują na moim balkonie.
Póki jest fajna pogoda wychodźcie z dziećmi najwięcej na dwór - niech tam się wybiegają, a w domu zróbcie im kącik z GRUBYM dywanem i postarajcie się wytłumaczyć maluchom, że pod wami także mieszkają ludzie i także chcieliby mieć nieco spokoju, więc zamiast biegać niech pooglądają bajki, poczytają, poukładają puzzle czy robią inne rzeczy przy których nie trzeba skakać.
Mieszkam w bloku od dziecka, ale mimo to rodzice uczyli mnie, że nie wolno robić w domu niektórych rzeczy i sąsiedzi nie musieli przychodzić na skargi.
chora baba, jak to dobrze, że mieszkam w domu, nie przejmuj się,
pewnie przesadza przecież Twój syn nie waży 100 kg, jak może słyszeć hałas, jesteś nowa w tym bloku dlatego chce Ci pokazać gdzie Twoje miejsce, znaczy terytorium.Pogadaj z dzielnicowym, może on coś zaradzi.
Ja też mam taką sąsiadkę, ale raz jej powiedziałam "wolnoć Tomku w swoim domku" i dała spokój.
Dobrze jej powiedziałas, co za szalona baba...ale takich stworów jest więcej. Na moim dawnym osiedlu babie też przeszkadzały dzieci i przez nią nie wybudowano placu zabaw heh....Nie zawracaj sobie babskiem głowy. Mała dziecko jej przeszkadza heh dobre sobie!!! Dzieci niech się bawią, a ona nie będzie Was terroryzować, a może się powinna nią jakas OPIEKA zainteresować....co za świat!!!
ja bym olała
nie otwierała jej dzrzwi
gówno Wam zrobi, chyba,że mały harce urządza po nocy w co wątpię
w tygodniu jestesmy w domu do godziny 11:00...potem wychodzimy na dwor (plac zabaw, piaskownica, boisko)a potem idziemy do moich rodzicow. Do domu wracamy kolo godziny 18:00 a po 20:00 dzieciaki juz spia. W weekend tez malo siedzimy w mieszkaniu. Poza tym moj syn duzo czyta, bawi sie kartami, czy ludzikami (na siedzaco), wiec ile jest tego calego "biegania"? jezeli zdarzy mu sie biec "mocniej", to zwracam mu uwage i mnie slucha, ale nie bede mu za kazdym razem mowic, ze ma siedziec na tylku i sie nie ruszac. Poza tym w mieszkaniu ( w wiekszej jego czesci) mamy dosc grube dywany a syn chodzi w skarpetach, bo w papciach bardziej slychac. Wiec juz chyba nic innego nie wymysle. Ja juz poszlam na ogromny kompromis, wiecej wymyslac nie mam zamiaru. Poza tym to ona zaczela nas nachodzic w naszym domu, krzyczec nam pod drzwiami i straszyc nas policja i innymi instytucjami. Syn od 2 dni pyta, czy pan policjant go "zabierze". Wiec mysle, ze kobieta ostro przegiela. Ja jej nie zwracam uwagi jak pali na balkonie i dym leci do mnie do gory. Nie pouczam jej tez jak jej pies sra na naszym trawniku na ktorym bawia sie dzieci. Wiec chyba to z nia jest cos nie tak a nie ze mna
następna dyskusja:
