Jak już koleżanki wspomniały, zależy za co siedział. No i jakim stał się człowiekiem po odsiadce. Moja mama miała znajomego, który był na prawdę, że tak się wyrażę, huliganem. W końcu trafił do więzienia za swoje przewinienia. Po odsiadce stał się innym człowiekiem. Dla takich ludzi kara więzienia ma sens. Miał sporo czasu w pace, żeby wszystko przemyśleć, zastanowić sie nad swoim życiem. "Przyjaciele" gdzieś się rozpłynęli, kiedy trafił za kratki.
Po odsiadce zmądrzał, zaczął nowe życie, ożenił się, był dobrym mężem i ojcem. Także są przypadki, kiedy więzienie faktycznie pomaga.
W skrócie- nie skreślam ludzi, którzy siedzieli, ale trzeba rozsądnie patrzeć jacy są. Jeśli nie szanują innych, to małe prawdopodobieństwo, że będą szanować nas (nawet, jeśli się wydaje, że jest inaczej). Ale nie dotyczy to tylko tych, którzy mieli odsiadkę.