Witam Was dziewczyny!
Należę do obecnych kursantek (co niestety nie napawa mnie optymizmem
Po 1 Wyjezdzilam 10 godzin i powiem szczerze,że jestem załamana.Zapisywałam się jeszcze przed zmianą przepisów i żeby zdążyć do 10 lutego powciskałam te jazdy CODZIENNIE (soboty i niedziele też.)
+nie mam na nic czasu a zaczyna się sesja...same wiecie...kolokwium/egzamin/zerówka/praca zaliczeniowa a ja oczywiście zaprzątam sobie głowę jazdami.
+pół biedy gdyby mi dobrze szło...niestety idzie mi beznadziejnie...już w tym momencie nie wychodzą mi podstawowe rzeczy typu hamowanie,płynne ruszanie,zmiana biegu i potrzebne mi jazdy doszkalające ( na które tym bardziej nie mam czasu)
i tu moje pytanie do Was :
czy któraś z Was przekładała sobie jazdy o jakiś czas ? np. o miesiąc/dwa ?
TZN WYJEZDZONE ilestam i dopiero po jakims czasie RESZTA ?
Jutro mam zamiar wybrac sie do swojej szkoly jazdy na zwiady ale moze któras z Was miala podobne doswiadczenie ?
(a i argument ze zapomne to co do tej pory umialam nie ma tu znaczenia,bo na kazdych jazdach czuje sie jakbym byla tam po raz pierwszy;/
Będe wdzieczna za odpowiedz
P.S. WIEM, ze przepisy zmieniaja sie dopiero od przyszlego roku,ale ja zapisalam się na wszystkie 30 godzin jazd jeszcze przed zmianami.Gdyby zmienili to wczesniej nie zapisalabym sie teraz,w czasie sesji.To bylo takie troche "zmiana przepisow to trzeba sie zapisac!-teraz albo nigdy "
Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-01-10 21:34 przez candy191.