Ta petycja nie przyniesie żadnych efektów... Niestety. Nie w taki sposób doprowadza się do obalenia rządu. Merytorycznie też jest "do bani" :-) Choć jej nie podpiszę, to nie zgodzę się również z głosami, które mówią, że są tylko dwie opcje: Tusk lub Kaczyński. To właśnie przez takie ograniczone myślenie w naszym kraju nic nigdy nie zmieni się na lepsze.
Opcji jest wiele. Ludzie jednak boją się oddawać głosy na inne partie. Obawiają się, że jeżeli swój głos postawią, np. na Palikota, to wtedy wygra Kaczyński, co jest zdecydowanie gorszą (dla nich wizją) niźli rządy Tuska. To, że nie podpisuję beznadziejnie durnych petycji, nie oznacza, że nie staram się wpłynąć na rzeczywistość w inny sposób. Wyciągam wnioski z błędnych decyzji. Wiem, że tych samych błędów już nie popełnię. Większości naszego społeczeństwa zabrakło w ostatnich wyborach odwagi. Mnie nie. Zagłosowałam tak, jak chciałam a nie tak, jak chciały media. Jeśli nie damy ogłupić się środkom masowego przekazu i uwierzymy, że są wyjścia alternatywne, zmienimy rzeczywistość. Wierzę, że z roku na rok jesteśmy bardziej świadomi. Każdy ma prawo do swoich wyborów. W rodzinie nie prowadzę agitacji. Wyrażam jedynie swoje opinie. Czasami patrzą na mnie jakbym się z choinki urwała. Jedni dlatego, że nie pałam sympatią d Tuska, inni dlatego, że Kaczyńskiego nigdy w życiu nie poparłabym całościowo. Uważam, że każdy z nich popełnił już wystarczająco dużo błędów i wyczerpały się ich limity. Choć zdarzało mi się momentami popierać pojedyncze decyzje jednego, czy drugiego, nadal uważam, że nie są to jednostki, które potrafią/potrafiłyby sprawować rządy tak, by nie tylko tym "na górze" było dobrze. Owszem, najłatwiej jest krytykować, nie zdając sobie sprawy z tego jak trudno jest pełnić funkcję Premiera. Jednak żaden człowiek przy zdrowych zmysłach, mający taką władzę, nie kierowałby się chęcią uprzykrzania życia społeczeństwu. Są zwyżki, które muszą mieć miejsce. Są jednak i takie, które wprowadzane są "bo tak", bo dlaczego mieć mniej jak można mieć więcej? Teraz "na topie" jest ACTA. Ludzie bulwersują się, nie wiedząc tak naprawdę z czym to się wiąże. Myślą, że to tylko kwestia braku wolności swobodnej wypowiedzi, ale to i tak daleko idące oskarżenie. Problem jest nieco poważniejszy. Wystarczy wczytać się w to jak kwestia ACTA wygląda tam, gdzie to wszystko już się dzieje. Nie ma co siedzieć przed monitorem i czekać na lepsze czasy. Głupotą też jest wybieranie opcji "Tusk", myśląc, że "Kaczyński" to jeszcze gorsza alternatywa. Taka nasza mentalność. Dlaczego zawsze mówimy o gorszych opcjach a nie szukamy tych lepszych? Dlaczego jesteśmy zachowawczy i boimy się tego, co nowe? Jesteśmy Społeczeństwem Malkontentów, którzy boją się zmian. Wolą wybrać to, co znane, choć dobre to nie jest.