reklamacje mozna zlozyc dopiero po 2 tygodniach od nadania przesyłki. Nie ma reguly ile sie dostaje, ktos wyzej pisze wciaz, ze 100zł:)
zazwyczaj jest to jakas część zadeklarowanej wartosci przedmiotu (bo w momencie skladania reklamacji okreslasz wartosc przedmiotu i/lub kwotę, ktorej chcesz w ramach zadoscuczynienia). zazwyczaj wszystko jest niekorzystnie rozstrzygane dla nadawcy i odbiorcy...
wyslalam kiedys szafowiczce przesyłkę, ale ona upierala sie, ze takowa nie dotarła do niej, więc wyslalam jej drugi raz cos podobnego czy nawet tego samego na swoj koszt, bo miałam dwie sztuki i uznalam, ze w miedzyczasie ja wyjasnie sprawę przesyłki jako nadawca. Zglosilam reklamacje, czekalam okolo tydzien na rozstrzygniecie sprawy i poczta oznajmila, ze przesylka dotarla do tej dziewczyny, do rąk wlasnych. Rozuumiem, ze skoro wysylaja mi taki dokument, oznacza,że mają jej podpis, bo to byla przesylka priorytetowa polecona. Napisałam tej dziewczynie wiec, ze jesli poczta taka zdemoralizowana,. żę klamią w zywe oczy, to napiszę odwołanie od tej ich decyzji i niech przedstawią jej podpis zlozony przy odbiorze:)
dziewczę od razu sie przestraszyło i zwrocilo mi pieniadze za tą moją drugą wysyłkę rzeczy i stwierdzilo, że pewnie jakiś jej wspóllokator odebral.Wszystko po kilku tygodniach juz. Nie twierdzę, ze klamała, ale ....:)
w kazdym razie mysle, ze to nadawca powinien zająć się sprawą zaginionej przesyłki, ale widzę tutaj na szafie czesto, że wiele kobiet tak nie uwaza, co dla mnie jest szokiem. Juz nawet nie chodzi o jakąś tam elementarną kulturę, ale przeciez odbiorca nic nie moze zrobic
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-02-09 01:10 przez dwaGuziki.