Pytanie jak w temacie:)
Wierzycie??
W grudniu zaczelam prace w sklepie. Dopiero go otwieralismy i kiedy wykladalismy towar kolezanka przyjechala ze swoim synkiem. Fajny dzieciak. Pomagał nam, my kleilysmy etykiety zabezpieczajace przed kradzieza na pudełka a on zanosil na półkę. Obchodzil caly czas dluzsza droga, na około, Ale pomyślalam sobie ze tak sie bawi:)
Pozniej poszliśmy cos zjesc. Kolezanka juz poszła a ja z malym zostałam. Jak skonczylismy jesc powiedzialam malemu ze mozemy juz wracac do pracy i rozmowa wygladala mniej weicej tak:
JA : Chodz, wracamy do pracy
MAŁY: Nie, nie chce tam iść
JA : Dlaczego?
MAŁY : Bo ja sie boje
[zrozumialam ze mnie sie boi, wstydzi]
JA : Nie bój sie, ja nie gryze
MAŁY : Ale ja sie boje dzidziusia
JA: Jakiego dzidziusia?
MAły: Tego co tam jest
JA: Dzidzius tam jest? Gdzie?
MAły : No tam, na hustawce
JA: na jakiej hustawce? c tam robi?
MAŁY: No husta sie na hustawce i sie smieje...
Jak wiecie na srodku sklepu odziezowego, raczej nie stawia sie hustawek...
Pomyslalm sobie ze pewnie dzieciak ma bujna wyobrażnie, i pracowalam dalej, ale zwolnilam sie koncem stycznia, po tym jak coraz wiecej dzieci przychodzacych do sklepu patrzylo w tamto miejsce, nie chcialo tam isc, a jedno nawet zapytalo swojej mamy, dlaczego to dziecko sie na niego tak dziwnie patrzy... Czesto zostawalam w tym sklepie sama, nie bylo tam ruchu i zwyczajnie nie bylam w stanie tam pracować. Później opowiadalam o tym dziadkowi kolezanki i mowil ze kiedys w tym miejscu byl wypadek. Samochód wjechał w trojke dzieci.
JAkos nie daje mi to spokoju..
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-03-21 17:31 przez datula.