Wiecie, fajnie, że się uświadamiamy nawzajem. Ale popatrzcie na to z innej strony. Aspartam jest w bardzo wielu produktach spożywczych. Ale to tylko jedna z trucizn. A pozostałe? W zasadzie wszystko ma teraz jakieś chemiczne dodatki, które są szkodliwe, jak nie ten, to jakiś inny się znajdzie. To co w takim razie jeść i pić?? A coś przecież trzeba.
Zresztą, jedni dodają Aspartam, inni walczą z tym i przekonują, że to mega szkodliwe. A myślicie, że to jest też z myślą o zdrowiu społeczeństwa? Nie sądzę... Wystarczy, żeby jakaś firma rozdmuchała aferę, jaki to szkodliwy składnik. Jeśli stanie się to na ogromną skalę, spada sprzedaż produktów, które go zawierają. A ta firma może spokojnie puszczać na rynek swój produkt, który Aspartamu rzeczywiście może nie będzie miał, za to będzie zawierał trzy inne syfy, tylko takie, o których się głośno nie mówi. I kaska płynie.
Na pewno jest sporo racji w tym, że to szkodliwe. Ale ja nie ulegam propagandzie. Od czegoś trzeba umrzeć ;)
I jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Skoro świadomie wybieracie produkty, które jecie, to zastanawiam się, w jakim stopniu jest ta świadomość. Bo wzięcie butelki napoju z półki i sprawdzenie, czy zawieram aspartam, to nie wszystko. Jak zawiera, to co, odstawiacie butelkę na półkę i bierzecie tą obok, która aspartamu nie ma? A pozostałe składniki? Bo nie wierzę, że znacie wszystkie chemiczne dodatki, które mogą się znajdować w żywności. I weźmiecie ten obok, a tam może będzie taki konserwant, który jest dziesięciokrotnie bardziej szkodliwy, tylko o tym nie wiecie, bo nie było nagłośnionych badań i informacji na necie o nim.
I jeszcze jedno, nie każdy składnik oznaczony symbolem E jest szkodliwy. To tak na marginesie.
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-02-28 10:07 przez kropka83.