Witaj

Oglądasz forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Będąc niezarejestrowanym, nie możesz wypowiadać się w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji, co umożliwi Ci pisanie postów, zakładanie wątków, zamieszczanie zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Szukaj na forum:
Obecnie rozmawiamy o:
Szafa.pl na Facebooku
Szafa poleca
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki
Załóż konto
Odpowiedz
1
Status: zweryfikowana
Posty: 130
Problemy "ciążowe"
01 lut 2012 - 16:20:32

Witajcie dziewczyny!
Jak to u Was było gdy zaszłyście w ciążę? Rodzice spokojnie to przyjęli? Jak przekazałyście tę wiadomość?
Ja miałam ciężką sytuację. Mam 22 lata, przerwałam studia, ponieważ miałam problemy z kolanem i miałam wrócić w lutym tego roku, ale dowiedziałam się że jestem w ciąży. Przyznam że był to dla mnie szok, bo 3 lata stosowaliśmy jedną metodę antykoncepcji i akurat teraz zawiodła! Po wielkim szoku zdecydowaliśmy się przeprowadzić do większego miasta. Zaczęliśmy na prawdę poważnie myśleć o przyszłości. Zainicjowałam zarówno przeprowadzkę jak i otwarcie firmy franczyzowej (jesteśmy w trakcie załatwiania formalności). Długo to wszystko trwało zanim zrozumieliśmy jak bardzo zmieni się nasze życie w ciągu pół roku... W końcu postanowiliśmy porozmawiać z rodzicami. Nie chcieliśmy wcześniej z nimi rozmawiać bo sami nie wiedzieliśmy co im powiedzieć, jaką planujemy przyszłość... Pojechaliśmy najpierw do rodziców mojego partnera. Powiedzieliśmy im o ciąży, o tym że nie wrócę na studia a zajmę się szukaniem pracy do czasu gdy nie uruchomimy własnego biznesu, powiedzieliśmy o ślubie, a także o przeprowadzce. Gdzieś w głębi wierzyliśmy że nas zrozumieją, wesprą. W końcu jesteśmy dorośli ja (22l.), partner (29l.) a ku mojemu zaskoczeniu powiedzieli że jesteśmy bezmyślni, że jestem zerem a bez studiów to nawet mniej niż zero! Zrobiło mi się przykro, ale starałam się ich zrozumieć, chcieli dobrze. Powiedzieli że będąc na urlopie dziekańskim też mogłam pracować ale jestem zbyt leniwa, wiedzieli że szukałam pracy w tym czasie i pracowałam dorywczo w supermarkecie, ale dla nich to za mało... Partner płakał jak rozmawiał z rodzicami, nie mógł zrozumieć dlaczego nas tak ocenili, bo jesteśmy bez ślubu? Dla nich to problem, ciągle nam powtarzali że oni mimo że wcześniej mieli już 2 dzieci to przynajmniej byli po ślubie!
Wyjechaliśmy od nich, spakowaliśmy się i przeprowadziliśmy się... DO mojej skrzynki mailowej zaczęły przychodzić wiadomości od teściowej: "Podaje ci stronę na której znalazłam 128 ogłoszeń do pracy, zacznij coś robić, bo Bartek sam nie da sobie rady!" Gdy wieczorem partner wrócił do domu szczęśliwy że znalazł pracę w nowym mieście przeczytał wiadomość od matki w swojej skrzynce: "Już dawno chciałam Cię ostrzec że są ludzie którzy chcieliby mieć wszystko nic nie robiąc" Gdy to przeczytałam nie wytrzymałam. Powiedziałam partnerowi że szanuję że to są jego rodzice, ale nie mogę wiecznie IM USTĘPOWAĆ. Napisałam do niej w sposób dość niegrzeczny ale nie obchodziło mnie to. Chciałam tylko spokoju, które jest teraz bardzo potrzebne szczególnie dziecku. Przestała się odzywać, a dzisiaj... Dzisiaj napisała do mnie aby zapytać się jak się czuję i jak z moja nową pracą! Odebrałam to jako ironię z jej strony, bo przecież ciągle powtarzała że jestem leniwa i że chce mieć wszystko nic nie robiąc! Nie odpisałam jej do tej pory. Nie chce mi się nawet... Znowu zaczęłam się denerwować... Nie wiem jak mam się od niej uwolnić... Nie chce jej utrudniać później kontaktu z dzieckiem, ale jeśli tak dalej pójdzie to przecież nie wytrzymam!

Dziękuję za uwagę... I składam pokłony tym co przeczytały, na prawdę miło zobaczyć choć jeden wpis pod tym co napisałam, bo ciężko było...

Odpowiedz Cytuj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj

następna dyskusja:

Pas ciążowy?