czesc dziewczyny.. ma pewien problem. jestem na 1szym roku studiow, idac na studia liczylam sie z tym, ze bede obracac sie w towrzystwie roznych osob, na roku mam bardzo fajnych ludzi, ale 90% z nich to typowi studenci, imprezowicze, korzystaja z wolnych chwil na maksa.kiedys tez taka bylam, zanim nie zaangazowalam sie w powazny zwiazek, ktory trwa juz ponad 3 lata. odkad jestem ze swoim facetem na powaznie, staram sie unikac samotnych wypadow na imprezy i beztroskich spotkan ze znajomymi. dzisiaj moj rok ogranizowal impreze intergracyjna, na ktora zostalam zaproszona. powiedzialam o tym swojemu chlopakowi, powiedzial mi, ze moge isc, bo ma do mnie zaufanie, jednak wykluczylam ta opcje, bo ja sama nie chcialabym aby to dzialalo w obydwie strony (nie chcialabym zeby on chodzil takze na inprezy beze mnie). dlatego w ogole nie wporwadzam takiego ukladu w nasz zwiazek. jednak z drugiej strony mam wrazenie, ze cos trace. teraz siedze zupelnie sama w domu i czuje ze sie dusze w takim ukladzie. boje sie, ze za kilka lat bede zalowac tego ze nie wykorzystalam swoich lat mlodosci. jestem rozdarta na dwie strony. nie wiem co mam robic ktora droge obrac w swoim zyciu. nie potrafie polaczyc powaznego zwiazku z zyciem towarzyskim. albo woz albo przewoz....