Hmmm, jestem z Łodzi i mam zupełnie inne doświadczenia ze żłobkiem. Mój synek chodzi od września do żłobka nr 30 na Łąkowej. Nie sądzę, aby warunki przjęcia były różne w różnych miastach, może to bardziej kwestia placówki, kierownika żłobka. Ja zadzwoniłam do żłobka na początku stycznia, syn został wpisany na listę, byłam w stałym kontakcie telefonicznym z panią kierownik żłobka, mówiła mi, że mam np. dzwonić w marcu aby dowiedzieć się więcej itd. W czerwcu dostałam kartę zapisu dziecka, oddałam ją we wrzesniu, gdy przyprowdziłam synka do żłobka. Nikt nie pytał mnie czy jestem samotną matką, czy i ile zarabiam, czy stracza mi na życie, nie proszono mnie ani męża o pieczątki zakładów pracy ani o zaświadczenia o zarobkach.
Co do samego żlobka to jestem bardzo ale to bardzo zadowolona. Pani kierownik jest przemiła, opiekunki w grupie są cudowne, ciepłe, mają ogromne serce i cierpliość dla dzieci ale też dla rodziców.
Mój syn bardzo lubi chodzić do żlobka. Biegnie z uśmiechem do sali i z takim samym uśmiechem go odbieram. Oczywiście pierwsze dni były ciężkie ale to całkowicie normalne i naturalne. Okres całkowitej adaptacji trwał u nas 2 - 2,5 tygodnia. Synuś poszedł do żłobka mając 14 miesięcy.
Dodam jeszcze, ze je jestem prożłobkowa i żlobka nie demonizowałam. Nie rozmuemim też tego przerażania i ogólnej niechęci do żłobków, traktowania ich jako najgroszą otateczność. Dla mnie żłobek wygrywa z nianką czy babcią, bez prownania zupełnie.
Jeśli bedziesz miała jakieś pytania odnośnie złobka i życia małych żłobkowiczów to śmiało pytaj.