45 sekund temu
52 sekund temu
55 sekund temu
58 sekund temu
1 minutę temu
wczoraj o 21:00
wczoraj o 20:49
przedwczoraj o 2:24
wczoraj o 16:20
wczoraj o 18:51
Witam was drogie mamy.
Chciałam podzielić się z wami moimi przeżyciami i doświadczeniami z ostatnich tygodni.
Jak pisałam we wcześniejszych postach jeździłam z córką na rehabilitację,bo ma 18 miesięcy i jeszcze nie chodzi,ma niskie napięcie mięśniowe.
Z każdą wizytą coraz bardziej chcieli nam wmówić,że nasze dziecko ma powiązania z ZESPOŁEM DOWNA,dołowali człowieka zamiast pocieszać,że będzie lepiej.
Jeździłam z nią prawie 3 miesiące po 2-3 razy w tygodniu,Jula była ćwiczona metodą Voity i powiem wam szczerze,że były marne efekty więc mój mąż zrezygnował z rehabilitacji(nie jeździmy już od tygodnia),bo tylko męczyli dziecko,ona strasznie płakała a na dodatek ma teraz uraz do lekarzy i mamy duży problem,żeby ją zbadali.
We wtorek(22 czerwca) byłam u ginekologa na wizycie kontrolnej(bo to 30tc.ciąży) i mam tam taką miłą położna,która dała mi numer do swojej znajomej,która zajmuje się rehabilitacją,masażami itd.dorosłych i dzieci w domu pacjenta.Zaraz mąż do niej zadzwonił i w ten sam dzień już była u nas.
I co się okazało.Jula miała przestawione bioderko,krótszą nóżkę o prawie 1cm.,dysk w kręgosłupie przestawiony i to wszystko przez rehabilitację na którą z nią jeździłam.
Trzeba było Julę nastawiać.
Okazało się również że powodem dla którego Jula nie chodzi nie jest niskie napięcie mięśniowe,a narośl na obojczyku,a dokładnie przy prawej łopatce.Prawdopodobnie powstało to przy porodzie,gdzie ktoś przestawił jej jakąś kostkę i nikt tego nie sprawdzał i nie badał prze 18 miesięcy.Kostka narosła chrząstką,która uciska na mięśnie i praktycznie je paraliżuje.W momencie kiedy Jula chce wstać,czy podnieść,zaczyna ją to boleć i rezygnuje,ale nic po minie nie widać,bo nawet nie płacze.
Potem p.Ala(ta co teraz Julę masuje)przyjechała do nas jeszcze 2 razy,masowała jej tą narośl i powiem wam szczerze,że jest poprawa.Teraz znów przyjedzie w poniedziałek.Faktem tylko jest,że za każdą wizytę jej płacimy ale z mężem oddamy każde pieniądze za zdrowie naszej córeczki,ale dziecko przy niej nie płacze a wręcz przeciwnie się śmieje,gada.
Z tego wszystkiego przestałam wierzyć jakim kolwiek lekarzom w sprawie mojego dziecka.Zawiodłam się na nich a na dodatek skrzywdzili by mi moje kochane słoneczko.
aż mi się łza zakręciła:(
strasznie panstwu współczuję (pani podwójnie, bo jeszcze nerwy przechodzą na nienarodzonego maluszka), a julci najbardziej:(
mam nadzieję, ze masaże pomogą pousuwać wczesniejsze pomyłki i malutka bedzie lada moment smigac po mieszkaniu:)
a co do lekarzy - nie miałabym skrupułów - napisałabym skargę lub wrecz złozyła pozew do sądu (rehabilitacja państwa kosztuje, to niech płaca za swoje pomyłki!)
pozdrawiam ciepło
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-06-25 13:18 przez netka_an.
Przykre to co piszesz :( Życzę Wam dużo wytrwałości i mam nadzieję że teraz już bedzie tylko lepiej!!! Dużo zdrówka dla Juleczki :) Pozdrawiam
przykro mi że te małe słoneczko tak musiało sie wycierpieć przez tych konowałów
normalnie płakać sie chce,tyle cierpienia i na nic
normalnie słów mi brakuje na tych gnojków,że tak powiem bo inaczej sie nie da!
oby córeczka jak najszybciej doszła do zdrówka i już bez bólu i płaczu
całuski dla niej:)
to nienormalne żeby pani od masażu od razu wiedziała o co chodzi a tylu lekarzy nic nie zauważyło!!!!!
coś okropnego, mam nadzieję że malutka szybko wróci do zdrówka !!!!
my tez przez dłuższy czas jeździliśmy na rehabilitacje (dziecko na początku bardzo te cwiczenia przezywało...) -piotruś miał wysokie napięcie mięśniowe,później nie chciał raczkować,tylko czołgał się na jedną rękę i jedną nogę .kazde postawienie do pozycji raczkowania kończyło sie wielkim rykiem i buntowaniem się na różne sposoby....... straszyli nas ze trzeba to "tępic" bo może nie używać obu rączek, albo np kuśtykać.... ze względu na fakt iż wyjeżdżaliśmy na dłuższy czas zrezygnowaliśmy z rehabilitacji,po tygodniu czasu dziecko zaczęło raczkować,a teraz już chodzi! ponad pół roku chodzenia dwa razy w tygodniu na rehabilitację.....
Cytat
dalusia
to nienormalne żeby pani od masażu od razu wiedziała o co chodzi a tylu lekarzy nic nie zauważyło!!!!!
oj to straszne, niestety tak jest z lekarzami:( my we wtorek jedziemy do neurologa bo mały nie bardzo podnosi główkę leżąc na brzuszku i zobaczymy co powiedzą, pewnie też na rehabilitacje skierują... aż strach pomyśleć:(
lekarze to straszne konowały i też już nie raz sie o tym przekonałam.Trzymaj się i mysl o drugim dzidziusiu,a Twojej kruszynce w końcu trafila sie osoba ,która szybko pomoże-będzie dobrze
A ja będę przekorna ( jestem nieufna jeśli chodzi o różnych magików co dotką i juz wszysto wiedzą).
Nie chcę nikogo nikogo urazić, ale byłabym ostrożna jeśli chodzi o tę panią od masażu. Nie dziwie się, że szybko przyjechała - przecież nie za darmo.
Prawdopodobnie zna się na swojej pracy ale sposób w jaki Pani opowiada o diagnozie od pani masażystki woła o pomstę do nieba!!!.
Jeśli chodzi o obojczyk - mogła mieć złamany w gdy się rodziła - ale poczytaj kilka mądrzejszych książek - to szansa jaką dała nam ewolucja aby dzieci - może głównie te większe rodziły się w dobrym stanie a nie umierały w czasie porodu - gdy uwięzną barki. Dopiero w czasie gojenia pojawia się zgrubienie świadczące o jego prawidłowym przebiegu. Gojenie trwa ok 6 tygodni - wymagana jest tylko ostrożna pielęgnacja: nie pociągać za rączkę w czasie przebierania (ubranka rozpinane a nie zakładane przez głowę), i nie kładziemy przez pierwsze kilka tyg malucha na brzuchu - bo go to boli.
Metoda Wojty nie jest jedyną formą rehabilitacji: jest Bobath, integracja sensoryczna.
Nawet basen na którym można rewelacyjnie bawić się z dzieckiem (wiem z doświadczenia) można potraktować jak ćwiczenia.
Gdy chodziłam z moim synkiem do lekarza gdy był małym niemowlakiem zawsze miał sprawdzane obojczyki.
Co do mamy - nie obraź się ale bierz się do roboty i bądź dorosłą kobietą - zajrzyj do atlasu anatomii w internecie i sprawdź czy ta narośl nie jest w miejscu gdzie normalnie są na kości różne górki i dołki - np tak jat jest tuz pod kolanem.
Cytat
joannaklaczewska
A ja będę przekorna ( jestem nieufna jeśli chodzi o różnych magików co dotką i juz wszysto wiedzą).
Nie chcę nikogo nikogo urazić, ale byłabym ostrożna jeśli chodzi o tę panią od masażu. Nie dziwie się, że szybko przyjechała - przecież nie za darmo.
Prawdopodobnie zna się na swojej pracy ale sposób w jaki Pani opowiada o diagnozie od pani masażystki woła o pomstę do nieba!!!.
Jeśli chodzi o obojczyk - mogła mieć złamany w gdy się rodziła - ale poczytaj kilka mądrzejszych książek - to szansa jaką dała nam ewolucja aby dzieci - może głównie te większe rodziły się w dobrym stanie a nie umierały w czasie porodu - gdy uwięzną barki. Dopiero w czasie gojenia pojawia się zgrubienie świadczące o jego prawidłowym przebiegu. Gojenie trwa ok 6 tygodni - wymagana jest tylko ostrożna pielęgnacja: nie pociągać za rączkę w czasie przebierania (ubranka rozpinane a nie zakładane przez głowę), i nie kładziemy przez pierwsze kilka tyg malucha na brzuchu - bo go to boli.
Metoda Wojty nie jest jedyną formą rehabilitacji: jest Bobath, integracja sensoryczna.
Nawet basen na którym można rewelacyjnie bawić się z dzieckiem (wiem z doświadczenia) można potraktować jak ćwiczenia.
Gdy chodziłam z moim synkiem do lekarza gdy był małym niemowlakiem zawsze miał sprawdzane obojczyki.
Co do mamy - nie obraź się ale bierz się do roboty i bądź dorosłą kobietą - zajrzyj do atlasu anatomii w internecie i sprawdź czy ta narośl nie jest w miejscu gdzie normalnie są na kości różne górki i dołki - np tak jat jest tuz pod kolanem.
Cytat
BIELINEK
oj to straszne, niestety tak jest z lekarzami:( my we wtorek jedziemy do neurologa bo mały nie bardzo podnosi główkę leżąc na brzuszku i zobaczymy co powiedzą, pewnie też na rehabilitacje skierują... aż strach pomyśleć:(
Jejku współczuję, widziałam nagranie właśnie z rehabilitacji met Vojty... płakałam razem z dzieckiem, naprawdę trafić na lekarza dobrego to po prostu największy sukces, mój Maluszek późni zaczął siadać i to zauważyła pediatra na wizycie kontrolnej (chodzę od początku prywatnie) i kazała nam kupić piłkę i go bujać w formie zabawy, żeby On się ciągnął do góry i pomogło, nawet nie wspomniała o neurologu, teraz Mały raczkuje i wstaje i jest ok ( w sumie pierwszy raz wstał i usiadł tego samego dnia:))
mam nadzieję że wszystko się dobrze ułoży i Juleczka zacznie niedługo biegać:)
Ja radziłabym poszukać jeszcze dodatkowo dobrego lekarza i postarać się o konsultację w związku z tą naroślą.A Julci życzę zdrówka!
Przykro się to czyta... jestem wrazliwa i to bardzo na krzywde dzieci....
powiem Wam, że jest możłiwe złamanie obojczyka u tak małego dzieciątka...
wystarczyla chwila nie uwagi mocne pociągnięcie i trach
Mojej szwagierce 27lat temu przy porodzie lekarz pociagnal za nogę... miała jedną krótszą .... smutne;/
juz chcieli operować.... ALE ZJAWIŁ SIĘ LEKARZ Z POWOŁANIEM, poruszał nogą coś tam porobił.... i obeszło się bez operacji, i bez dalszego cierpienia!
Głowa do góry, teraz będzie tylko dobrze !
Cytat
kasiek751
Ja radziłabym poszukać jeszcze dodatkowo dobrego lekarza i postarać się o konsultację w związku z tą naroślą.A Julci życzę zdrówka!
Cytat
BIELINEK
oj to straszne, niestety tak jest z lekarzami:( my we wtorek jedziemy do neurologa bo mały nie bardzo podnosi główkę leżąc na brzuszku i zobaczymy co powiedzą, pewnie też na rehabilitacje skierują... aż strach pomyśleć:(
Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj
