Szukaj na forum:
Obecnie rozmawiamy o:
Szafa.pl na Facebooku
Blogerki wietrzą szafę!
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki
Załóż konto
Odpowiedz
1

Ponad tydzień temu zaniepokojona bardzo obfitą i ciężko schodzącą ciemieniuchą u mojego 4 miesięcznego malucha wybrałam się do pediatry. Ten stwierdził, że mały cierpi na skazę białkową, co z resztą wcześniej już podejrzewałam. Zalecił podawanie Fenistilu w kroplach (lek łagodzący objawy wszelkich alergii) i dalsze karmienie piersią no i oczywiście wyłączenie z mojej diety nadmiaru białka mleka krowiego. Co do ciemieniuchy, zerknął i powiedział "oliwkować, sczesywać, oliwkować, sczesywać itd.". Pytałam czy to może nie jest jakiś stan zapalny czy coś, bo główka wygląda naprawdę strasznie... Strupki właściwie udało się nam już z grubsza wytępić smarowaniem parafiną, ale pozostała taka jakby wielka czerwona plama... Skóra wygląda jak gojące się poparzenie. Było widać to także na wizycie, ale lekarz to zignorował. Dzisiaj rano zauważyłam ciemieniuchę pod paszkami i w kącikach nosa. Do lekarza pójdę znowu w poniedziałek, bo to wszystko nie daje mi spokoju, ale obawiam się, że może powiedzieć jedynie, że pewnie zjadłam coś niewłaściwego, albo mam czekać aż samo zejdzie i tyle. Małego łepek na pewno swędzi, bo czasami marudzi, marudzi, a kiedy wezmę szczotkę i leciutko go tam podrapię jest już cicho. Gdzieś kiedyś czytałam, że przy uporczywych ciemieniuchach pediatrzy przepisywali maść ze sterydami. Jak było w waszych przypadkach? Czy zdarzył się komuś aż tak uporczywy problem z ciemieniuchą i jak łagodzono objawy waszych maluchów ze skazą?

0 Odpowiedz Cytuj
Wątek został zarchiwizowany. Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji lub chcesz dodać swój komentarz, załóż nowy wątek:

Dodaj nowy wątek

następna dyskusja:

wiecznie chore dziecko