Niby tak sie kiedys mówiło,że mężowi zegarka sie nie kupuje bo póżniej odlicza sie czas do rozstania,ale ja tam nie wierze i łamie chyba wszystkie te przesądy..do ślubu szłam w butach bez palców,przed ślubem mierzyłam na spuchnietą nogę i w trakcie ceromoni spadały mi z nóg!hihi Mąż widział mnie w sukni ślubnej przed ceremonią ,w narzeczeństwie kupował mi sandałki itp itd i jakos jestesmy bardzo szczęśliwi:)
Poławiacz słodyczy jest fajny i nie zastanawiałabym sie bez dwoch zdan gdyby kosztował z połowe hhii.Boje sie ,że bedzie radocha na 10 minut a póżniej pójdzie w kąt..a może się myle nie wiem.Kurcze mężczyzna myśli innymi kategoriami niż kobieta dlatego nie chce praktycznych prezentów;skarpetki,majtuchy bo wiem że radochy by nie było:)
a od kiedy jest córka to mąż troszeczke spychany jest na 2 plan i chciałabym mu to wynagrodzić:)