Pomimo tego że mamy swoje mieszkanie pod Warszawą to mieszkamy w Warszawie z moją mamą. Po pierwsze by pomóc jej finansowo bo nie najlepiej to u niej wyglada ma duże mieszkanie którego utrzymanie kosztuje ( a nie chce sprzedać i kupic sobie mniejszego) a zarobki małe, po drugie od niej mój P ma tylko 5 minut drogi do pracy. Z jego mieszkania dojazd by trwał ok 2 godziny w jedną stronę a że pracuje od rana do nocy to wygodniej nam mieszkać tu z mamą. Niestetey moja cierpliwość już sie skończyła i chcę się wynosić. Nie jest co prawda źle, wiem że ludzie mają gorzej. Moja mama się nie wtrąca w nasze sprawy ani w wychowanie dziecka. Denerwuje mnie jej sama obecność a bywa mało bo zazwyczaj wychodzi rano ok 10 jak by się z młodym dopiero budzimy a wraca ok 22. Jeśli ma wolne to i tak siedzi w swoim pokoju. Mamy 3 pokoje, my zajmujemy 2 ona jeden. Zaczyna mnie już drażnić ciągłe wypominanie mieszkasz u mnie i masz robić jak ja chce, i inne tego typu teksty. CO bym nie zrobiła to i tak źle, lub tak się nie robi.... Po za tym po ponad 10 latach do Polski wraca moja siostra z facetem i 2 dzieci. Ciągle będzie przyłazić do mamusi, podrzucać dzieciaki tzn. tak jej sie wydaje bo moja mama pomimo tego że mieszka z nami i moim dzieckiem to się wogóle nim nie zajmuje, jak chce gdzieś wyjść na jakieś zakupy (o wypadach w celach rozrywkowach nie ma mowy). Ja z siostrą jesteśmy jak dzień i noc, zyjemy ze sobą jak pies z kotem więc jak wróci do polski i będzie przyłazić do mamusi to i ja będe musiała się z nią stykać a to mi się nie uśmiecha. Tak więc po nowym roku bierzemy się ostro do roboty, remontujemy mieszkanie pod warszawa i idzie na sprzedaż, załatwiamy kredyt i mamy już upatrzony domek :) Nie wiem ile jeszcze to potrwa ale mam nadzieje że jak najszybciej się wyprowadzimy na swoje. Jeszcze rok może tu jakoś wytrzymam ale dłużej nie!
Wolę żyć skromniej, liczyć się z każdą wydaną złotówką i spłacać kredyt ale być na swoim.
Tak więc jak możesz to uciekaj na swoje !!
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-30 11:00 przez CHRUPEK.