Jestem z mężczyzną 4 lata, jest cudownie, zawsze ładnie do mnie się odzywa,jest uczynny, miły i wogle. nadchodzi impreza,a raczej jej koniec przed pojsciem spać, jak sie napije to jest wogle innym czlowiekiem. mowi ze jesem żałosna, "a wes poleje sobie bo już tak mnie wkurzasz,zdrówko kochanie " "jestes dzieciakiem" ja mówie że ciekawe czy jutro bedziesz prosił aby ten dzieciak sbiadanie ci zrobi" nie chce zadnych sniadan !!" "dobra mozemy sie nie odzywac.nawt to i lepiej." i siedzi i bełkocze sam do siebie.... dzis rano. Kochanie,rybko prosze podaj mi tabletke bo tak zle sie czuje. " zrób herbatke prosze Misiu" . i tak bedzie przez pare tygodni dopoki nie bedzie powrotu z imprezy i tego bełkotania.Mysli ze jak wytrzezwieje to i ja zapominam. No nie moge juz no! za kazdym razem jest tak samo. Czy wy tez tak macie moze?