hmm... mój na przykład jak idzie z kolegami na piwko, to często ma taką zagrywkę, że jak dzwonię do niego po północy i pytam się, gdzie jest, czy mam na niego czekać itp. to pijanym głosem odpowiada mi, że "nie wie, gdzie jest".
ciągnie tak tę rozmowę, ja się wkurzam, bo zaczynam się ubierać z myślą, że muszę go szukać i gdy na niego syczę, że po co tak dużo pił, to on całkiem trzeźwym głosem twierdzi "ha! żartowałem!!"
tyle razy mnie na to nabrał, a ja jeszcze się nie nauczyłam :P