Witaj

Oglądasz forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Będąc niezarejestrowanym, nie możesz wypowiadać się w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji, co umożliwi Ci pisanie postów, zakładanie wątków, zamieszczanie zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Szukaj na forum:
Obecnie rozmawiamy o:
Szafa.pl na Facebooku
Szafa poleca
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki
Załóż konto
Odpowiedz
1 2 -->
Status: zweryfikowana
Posty: 55
i co ja mam ze sobą zrobić?:(
05 cze 2010 - 23:30:13

Hej dziewczyny!

W sumie to ja mam dziwny problem...na pewno dla wielu z was mało zrozumiały...no ale wiem, ze i takie dziewczyny jak ja bywają.
Sprawa ma się tak...poznałam i to przez sympatię fajnego chłopaka....w sumie na sympatii nie pisaliśmy tylko odrazu było spotkanie...pomyślałam sobie 'a co mi tam? najwyżej i tak przyjeżdża tam gdzie ja mieszkam a nie muszę się wlec do Poznania' (a to 70 km.)
(tylko nie komentujcie sympatii ;p sie już zasłuchałam od znajomych...a to było jedyne spotkanie z tego portalu)

Okazał się bardzo fajnym,inteligentnym i pełnym energii chłopakiem. No na pierwszym spotkaniu...oczywiście trzymałam dystans bo nie ufam obcym . Spotkaliśmy się 2 raz...bo przyjechał z Krakowa (aktualnie tam pracuje do września).Wcześniej rozmawialiśmy dość często. Widziałam, ze sie stara...ze chciał mnie przytulać i w ogole. Chce jechać ze mna na jedną noc nad morze...ze taki spontan. Ale jestem tym przerażona.
No w sumie wygląda to całkiem okej gdyby nie to...ze ja zawsze unikałam znajomości dłuższych niz jedno spotkanie albo jedna wspolna impreza. Nie potrafię pokazywać uczuć, trzymam ludzi na dystans. Mam 20 lat i mam w końcu tego dosyć.Nigdy nie miałam chłopaka bo myślałam, że jestem za gruba, za brzydka i nie ufam facetom. Jako koledzy okej...z tym nie mam problemu ale jak zaczyna mi na kims zależeć to się denerwuję jak już wspomniałam trzymam na dystans i za każdym spotkaniem się stresuje tak bardzo, ze cięzko mi coś powiedzieć...choć na co dzień jestem rozgadana i nie mam problemu z poznawaniem ludzi.Boje się z nim jechać nad morze bo się krępuje, bo co on pomyśli jak zobaczy mnie w stroju ...a wspomnę, ze jestem przy kości...mam 163 cm i ważę 70 kg.....dbam o siebie i dobrze sie odżywiam...pracuję i czasem ćwiczę ale waga jakos nie rusza. I robię to co mogę ale nie chce sie odchudzać "ostro" bo widzę jak to wpłynęło na moje znajome.


No więc...sytuacja mniej więcej tak wygląda. CO JA MAM ZE SOBĄ ZROBIĆ? macie jakieś patenty na otworzenie się?

Nie było mi łatwo to napisać ale potrzebuję rady...a znajomi mnie nie rozumieją.

Pozdrawiam!

Odpowiedz Cytuj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj

następna dyskusja:

znalezienie sympatii?