Witaj

Oglądasz forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Będąc niezarejestrowanym, nie możesz wypowiadać się w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji, co umożliwi Ci pisanie postów, zakładanie wątków, zamieszczanie zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Szukaj na forum:
Obecnie rozmawiamy o:
Szafa.pl na Facebooku
Szafa poleca
Ciekawe wątki

Dziwne i nietypowe jedzen...

przedwczoraj o 15:06

Jak (szybko) przytyć -pom...

przedwczoraj o 18:18

Jak zostać modelką?

wczoraj o 9:02

Aktywne użytkowniczki
Załóż konto
Odpowiedz
1 2 3 4 5 -->
Status: niezweryfikowana
Posty: 534
Ostrzeżenia: 1/5
Taki związek ma sens?
07 lut 2011 - 22:06:17

Witajcie moje Szafowiczki!

Piszę tu do Was na forum bo szczerze mówiąc mam mętlik w głowie i nie bardzo wiem co mam myśleć i chciałabym usłyszeć od Was jakąś poradę. Być może, któraś z Was przeżyła już coś takiego i doradzi mi jak z tego wybrnąć. A jeśli którejś z Was nie spodoba się to co tutaj napiszę, niech nie krytykuje tylko powstrzyma się od komentarza. Liczę na Wasze szczere porady, nie krytykę. Ale do rzeczy...

Do niedawna byłam w związku. Niestety nie układało się nam. Pewnego razu dowiedziałam się, że kiedyś była inna. W czasie kiedy pokłóciliśmy się, ale nadal byliśmy razem. Ja potraktowałam to jako zdradę, on twierdził, że to nie ma znaczenia, że szukam dziury w całym. Padło z obu stron kilka słów za dużo. On wyszedł trzaskając drzwiami. o było ok 4 miesiące temu. Nie zadzwonił, nie napisał, nie chciał przeprosić. Ja też już nie miałam siły walczyć. Po tygodniu zadzwoniłam, byłam gotowa wybaczyć, naprawdę Go kochałam - nie odbierał. Napisałam mu więc maila, że skoro nie odbiera telefonu to muszę to załatwić w taki sposób, choć nie jest to eleganckie, ale sam tak wybrał. Napisałam mu, że z mojej strony to już koniec. Choć Go kocham to już nie potrafię i nie chcę z Nim być. Chyba, że ma jakiś pomysł jak yto naprawić, to niech przyjdzie, porozmawiamy, może coś sobie wyjaśnimy. Nadal nic. Zaczęłam o Nim zapominać. Miałam dużo obowiązków, praca inżynierska, obrona, związany z tym stres. I tutaj zaczynają się pewne schody.
Do mojej pracy potrzebowałam zrobić kilka pomiarów, których nie dało się zrobić na uczelni. Co za tym idzie, pojechałam z moim promotorem na 3-dniowy wyjazd w celu dokonania tych pomiarów. To było jakoś na początku grudnia. Ja nadal jakoś nie mogłam się pozbierać po tym rozstaniu. Byłam cała rozbita. Mój promotor jest młody (30 lat) i generalnie bardzo sympatyczny i wesoły. Po pomiarach wieczorem zaproponował, że może wybierzemy się na imprezę (góralska muzyka, grzaniec, śnieżna mroźna zima - byliśmy niedaleko gór). Zaczęło się całkiem niewinnie, po prostu chciał mi poprawić nastrój. No i niestety stało się. Ta aura, ilość wypitego alkoholu - wylądowaliśmy w jednym łóżku. Na drugi dzień kiedy zdałam sobie sprawę z tego co się stało, miałam okropnego kaca moralnego (niestety mam go nadal, więc nie dobijajcie mnie komentarzami, że tak się nie robi, że trzeba się szanować itp.). Wtedy wydawało mi się, że to co najgorsze już się stało. Ale to niestety nie był jeszcze koniec.
Grzegorz (bo tak ma na imię), bardzo chciał o tym porozmawiać. Ja się broniłam przed tą rozmową, bo spodziewałam się, że będzie robił mi wyrzuty, zarzuci mi jakobym Go sprowokowała i uwiodła (wiem, że kilka moich koleżanek z roku chętnie by się ze mną zamieniło). Ale On mnie zaskoczył. Powiedział, że coś do mnie czuje, że chciałby ze mną być, że nie chciał żeby ten związek tak się zaczął, ale nie potrafił się opanować, że ta noc miała dla Niego duże znaczenie. Przyznaję, że jakaś chemia między nami jest. On też mnie w pewnym stopniu fascynuje i pociąga. Ale jestem poraniona po poprzednim związku i bronię się przed tym uczuciem. On cały czas do mnie dzwoni, pisze, prosi o spotkanie. Zapewnia o swoich szczerych intencjach.
A ja jestem rozbita. Nie wiem co mam robić. Z jednej strony, to do czego między nami doszło miało dla mnie znaczenie, a z drugiej po doświadczeniach z moim byłym boję się zaufać jakiemuś facetowi.
Moja przyjaciółka mówi mi, że za dużo myślę. Że powinnam z Nim być, bo swoim zachowaniem udowadnia, że ma szczere intencje, że chociaż nie jesteśmy razem, traktuje mnie lepiej niż mój były. Faktycznie podczas obrony kiedy byłam bardzo zdenerwowana wspierał mnie, choć tego nie musiał robić. To nie należy do obowiązku promotora. A mój były nigdy nie interesował się moimi studiami, w ogóle moje sprawy czy problemy mało go interesowały. Ważny był tylko On. A tutaj widzę, że może być inaczej. Że przede wszystkim Grzegorz nie jest gówniarzem, który sam nie wie czego chce, ale dorosłym facetem, który potrafi stawić czoło problemom i dać wsparcie. A ja ostatnio nie mogę przestać o Nim myśleć, czekam, aż napisze zadzwoni i cieszy mnie to kiedy to robi. Ale z drugiej strony boję się, że mnie skrzywdzi, że związek, który zaczął się od seksu nie ma dużych szans na przetrwanie. Że z tego powodu nie będzie mnie szanował. Doradźcie mi co mam zrobić. Czytałam kiedyś, że prawdziwa miłość zdarza się raz w życiu. I nie chciałbym jej przegapić.
I proszę nie krytykujcie mnie za to, że poszliśmy do łózka. Bo do teraz mam strasznego kaca moralnego i źle się czuję z tą myślą:(


Jeśli wątek jest umieszczony w złym miejscu to proszę o przeniesienie.



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-02-07 22:31 przez _lenka_.

Odpowiedz Cytuj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj

następna dyskusja:

poszukuję