Moja może mało koszmarna- ale co tam :)
Ja pamiętam tylko jedną taką zabawniejszą randkę. Oj dawno, dawno temu to było.
To był mój pierwszy chłopak, taka oh i ah jaka byłam zakochana :) Miałam chyba 16 lat, on 18. Spotykaliśmy się od dłuższego już czasu, on mieszkał w mieście do którego ja dojeżdżałam do liceum. Któregoś dnia dostaję sms'a: weź przyjedź pójdziemy do kina.
Oczywiście ja miałam wybrać film, ale jak na złość nic ciekawego nie grali. Wybrałam jakiś film akcji, idziemy pod to kino a on do mnie, że lepiej żebyśmy na jakąś komedię poszli. Mi tam było obojętne - szliśmy do kina, niekoniecznie na film :) Jako, że było to jedno z tych małych kin wybór był niewielki. Poszliśmy na "na psa urok". Kupił bilety, idziemy na salę - miejsca z tyłu zajęte. Matka z takim 5latkiem siedzi. No to już plany trochę nam popsuło, a tu nagle wchodzi jakiś dziadek z wnuczkiem małym. My tak po sobie i się zorientowaliśmy, że to film dla małych dzieci. A ten się tak na mnie patrzy i syczy: weź się zsuń w fotelu i udawaj, że jesteś moją młodszą siostrą. Całe 1,5 h się z niego śmiałam :D Film był tragiczny, ale jego zażenowanie było najlepsze ;))
Potem byliśmy ze sobą jakiś czas, ale do kina już nie chodziliśmy :D
P.S. na dworze każda d*pa może - tak mnie rozbawiło, że nie byłam w stanie tego nawet na głos przeczytać, bo ryłam :D A luby się na mnie patrzył jak na debila :D
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-01-28 02:43 przez Gskk.