Rozumiem Cię, bardzo. Sama jestem wychowywana przez dziadków, którzy żyją, ale niestety nie są już najmłodsi. Doskonale mogę sobie wyobrazić, jak samotna się czułaś - ale facet nie może być plastrem na samotność, uwiązanym do Twojej nogi pocieszycielem, który nie ma innego życia. Jasne, nie bronię go, bo sądzę, że zachowuje się źle. Mój chłopak od początku wiedział, w jakiej jestem sytuacji i że prędzej czy później moja sytuacja w domu się na nas odbije. Ale zobacz na to tak - chcesz być z kimś takim tylko dlatego, że czujesz się samotna? Czasem bycie samemu jest lepsze, niż tkwienie w takim związku. Jesteś młoda, masz przed sobą jeszcze tyle życia. I naprawdę wystaw mu te jego walizki, nie daj sobą pomiatać. Trzymam kciuki.