Oj Kochane Moje, współczuje wszystkim tym, które spotyka taki los. Te, które samotnie wychowują, bądź będą wychowywały swoje dziec, wcale nie są gorsze od tych, które mają partnera. Czasem mieć partnera to nie wszystko, bo co kiedy on i tak nie pomaga przy dziecku, nie ma go w domu, nie przebiera, nie kąpie, nie chodzi na spacery. Wierzę, że Ty dasz radę, nie jesteś pierwsza, no i niestety pewnie nie ostatnią samotną matką. Mam przyjaciółkę, która wychowuje dwie córki, 3 latka i 5 lat, jej partner zginął w wypadku kiedy młodsza córka miała 4 miesiące. Jak patrze teraz na nią ile ona im daje miłości, jak bardzo je kocha i stara się by miały wszystko, a naprawdę miała ciężko, bo rentę po ojcu dziewczynki dostały dopiero po dwóch latach od jego śmierci i to w drodze wyjątku. Czasem jej zazdroszcze, że tak świetnie sobie radzi, a jest sama. I potrafi, i daje rade, i nie poddaje się, choć nie raz jej było i pewnie będzie ciężko. Bo do pracy też idzie dopiero w przyszłym miesiącu. Kochane samotne mamusie!!!! Trzymam za was kciuki, wierze że Wam się uda,. Jesteście tak samo wielkie i kochane jak inne mamusie. Najważniejsze to nie poddawać się. Żyj właśnie dla tego dziecka. :) życzę powodzenia.