Kiedyś zostałam 'olana'
Spotykaliśmy sie 1,5 miesiąca , nie jako para. Świetnie się z nim bawiłam i czułam.
Wszystko było normalnie,
umówiliśmy się na 'za dwa dni', miał zadzwonić
Nie odezwał się przez 2,5 miesiąca
Po tym czasie dostałam dłuugiego sms'a - że przeprasza, że nie miał czasu, że jak juz miał to było mu głupio się po takim czasie odezwać, że przeprasza, przeprasza...
Zignorowałam to, zaczął dzwonić, w końcu odebrałam i wyglądało na to że wszystko wróci do normy, znów mieliśmy się spotykać. Naprawdę tego chciałam, ale nagle zdałam sobie sprawę że to było za proste.
I tym razem to ja przestałam się odzywać, nie odbierałam a dzwonił po 6 razy dziennie, nie odpisywałam.
Nie z zemsty, po prostu poczułam się jak zabawka, do której odzywa się kiedy 'mu się zachce'
MInął miesiąc i ponownie napisał, tym razem z pytaniem, dlaczego wtedy tak go olałam. Znów mamy kontakt, pomógł mi, ale nie wiem czy powinnam kontynuować taka znajomość? Jest świetnie kiedy jesteśmy razem, zaczął się starać, ale boję się że znowu mi coś takiego zrobi..
Czy kiedy facet przestaje o nas zabiegać, to czy n a p r a w d ę warto zawracać sobie głowę by znów to robił, czy lepiej znaleźć już innego ..?
(: ?