Cytat
LiQuierroGirl
Ja z problemami moich facetów radziłam sobie inaczej. Po prostu... udawałam, że się nimi nie przejmuje. Może wydawać się to bardzo dziwnym sposobem, ale skutecznym, faceci nie lubią kiedy obchodzimy się z nimi jak z jajkiem ;p
Dlatego kiedy widzę, że coś jest nie tak a on mi nie chce o tym mówić i się denerwuje to najczęściej używam tego: "Tylko nie mów mi, że się martwisz tym, że nie zaliczysz egzaminu? Prosze cie, kto jak kto, ale Ty na pewno dasz sobie z tym rade"
Po takim stwierdzeniu mój chłopak poczuł się lepiej i nie myślał już tyle (a poza tym to była też dla niego motywacja, żeby mnie nie zawieść). To może wydawać się dziwne, ale w wielu przypadkach bardzo skuteczne jednocześnie przemycasz komplement i wsparcie xD
Za to jak pocieszałam faceta i próbowałam, żeby nie myślał o tym czy żeby porozmawiał o problemie to dostawał furii i im bardziej byłam dla niego miła i się starałam tym bardziej oschły był dla mnie.... ; /
dokładnie.. w większości faceci są tak stworzeni,że swoimi problemami sie skrywają i muszą sobie z nimi radzić sami bo.. są facetami po prostu bez żadnej filozofii. jak to wyglada, kiedy facet przychodzi sie "wyplakac", nie znam takiego faceta,który chciałby być traktowany jak my kiedy -mamy okres i boli nas brzuszek, -boimy się,że nie zdamy egzaminu czy cokolwiek innego. Faceci tego nie lubią ponieważ to jest jakby zaprzeczenie ich męskości siły. Uważam, że powinnaś po prostu napisać mu,że jeżeli będzie potrzebował pomocy to wie, że może o każdej porze do Ciebie zadzwonić. Nie narzucaj się. Mój mężczyzna nawet kiedyś próbował mnie "uchronić" przed swoim problemem bo stwierdził,że nie che żeby ja sie zamartwiała i miała to na głowie bo mam wystarczająco duzo swoim zmartwień strasznie mnie to denerwowało ale po jakimś czasie dotarło do mnie, że jeżeli faktycznie odsunę się na bok i nie będę go frustrować to będzie dobrze. Wkrótce sam prrzyszedł przytulił mnie i powiedział,dziękuję,że jesteś. A jeszcze kiedyś gdy spotykałam się z pewnym facetem, miał dosyć ciężką sytuację chciałam jakoś mu pomóc ale wiedziałam,że nie mogę, bardzo się przejmowałam bo widziałam jak strasznie on to przeżywa. Napisałam,ze gdy będzie potrzebował czyjejs obecnosci to,ze moze w kazdym momencie zadzwonic. Powiedzial,ze nie potrzebuje mnie i mojej obecnosci ze musi byc sam. (bylo podejrzenie,ze bardzo bliska dla niego osoba moze stracic zycie) Nie odzywałam sie bo powiem szczerze te slowa mnie zabolaly ale za kilka dni przyjechal, powiedzial,ze mnie przeprasza,ze po prostu potrzebowal casu i tego zeby byc sam i ze faceci tak niestety maja, bo sa facetami..