Witam, chciałam sie z Wami podzielic pewnym 'problemem'....
Jestem z X od powiedzmy 6lat, znamy sie doskonale. Jest miedzy nami rok roznicy, poszlam na studia specjalnie za Nim- do jednego miesta, ostatnie pol roku mieszkalismy razem. Sa wakacje wiec ja wrocilam do domu, a on zostal we Wroclawiu. Jak to w zwiazkach byly upadki... ale do rzeczy. Zawsze zapewnial ze mnie kocha najbardziej na swiecie, ze nigdy mnie nie zdradzi... Ja jestem w domu (ponad 250 km od Wroclawia) i co? NIe utrzymujem kontaktu... widze ze jest dosteopny na gg- nie odpisuje, nie odbiera moich telefonow, nie odpisuje na smsy. Jezeli uda mi sie dodzwonic to mowi ze siedzi ze znajomym... i sie rozlacza... ogolnie dodzwonic sie do niego... graniczy z cudem. Dzisiaj 7 razy dzownilam do niego i nic... raz odebral slyszalam jego rozmowe i szybj sie rozlaczyl... a jak juz w nerwach pisze smsy to dla uspokojenia napisze sms o tresci: kroliczku? i tyle... o co chodzi nie mam pojecia... prze iez nie ma sensu tego ciagnac... jest obojeny i chłodny. Wciaz usprawiedliwa sie ze nie odbiera moich telefonow bo ma wylaczone dzownki... (przez caly dzien?) nie pracuje... jest w domu wiec? Moze wymyslam, wyobrazam sobie zbyt wiele... czuje ze cos ejst nie tak...po prostu czuje to. Czuje ogromny niepokoj. Moze zauroczyl sie kims... i dlatego dla mnie jest obojetny. NIe mam pojecia. NIe wiem co robi, z kim... Dobija mnie to!
Dodam ze ok 2 tygodnie temu rozstalismy sie, poklocilismy... on jak zwykle twierdzil ze to ja nie staram sie ze on \sam ratuje wiec aby pokazac jak miz alezy wsiadlamw autobus i pojechalam. Posiedzielismy 3 dni i wrocilismy razem do domu... bylo kolorowo ok... jednak cos jest nie tak... odprowadzal mnie spacerkiem do domu.... i cisza. Szlismy w ciszy. NIc ne mowil, najwidoczniej nie mial mi nic do powiedzenia. Kiedy ja zaczynalam temat to widzialamz e ejst jakis inny, zamyslony, nieobecny i padlo pytanie: co mowilas? Nie wiem co mam o tym myslec.... ja juz nie moge tego ratowac na sile... i jezdzic. Po tylu latahc ejst mi winny szczerosc...nic wiecej.