Czesc Dziewczynki! ;))))
Musze sie Wam pochwalic, po prostu musze! Tak strasznie sie ciesze...!!!!!!!! ;)
Jakies pol roku temu zaczela sie spotykac z facetem moich marzen. Jest cudowny, przystojny, uroczy, slodki, zabawny, szalony, inteligentny, utalentowany, po prostu wspanialy!!! Ma wszystko, czego szukam u mezczyzn. Nic bym w nim nie zmienila. Nadajemy na tych samych falach, wiele nas laczy, czuje ze jest moja bratnia dusza. Pierwszy raz go zobaczylam na duzej imprezie firmowej 2 lata temu, wpadl mi w oko od razu- pierwsze spojrzenie i uklucie w sercu. Pojawila mi sie mysl w glowie- To Ten. <3 Nawet udalo nam sie zamienic pare slow. Potem przez caly wieczor i nastepne dni non stop o nim myslalam, nie moglam pozbyc sie mysli o nim, i wcale nawet nie chcialam. :) Moja kumpela z pracy wiedziala o wszystkim i obiecala wybadac sprawe- wybadala. Okazalo sie, ze to jakis wazny manager, bla bla bla. 5 lat starszy, interesujacy sie muzyka, lubiacy ksiazki i czekolade. Majacy narzeczona...
I w tym momencie peklo mi serce! Odpuscilam, nawet nie probowalam nic zrobic. Zapomnialam. I tak sie stalo, ze zmienilam prace, wiec nie mialam mozliwosci go spotkac...
Pewnego dnia w zeszle wakacje robilam zakupy w CH, wychodzilam akurat z H&Mu z dwiema wielkimi siatami (robilam zakupy urodzinowe dla przyjaciolki i rowniez cos dla mnie)..., az tu nagle SUPRISE! Slysze ''o! hej! co ty tu robisz? widze ze zakupy udane''. W pierwszej chwili nie skojarzylam, nawet nie widzialam dokladnie twarzy, ani nic. Ale jak tylko spojrzalam juz dokladnie to mnie olsnilo... Cudowne uczucie- ON! <3 Serce oczywiscie walilo jak oszalale, ale bylam opanowana i zamienilismy znow pare slow. Opowiedzialam historie tej samej kumpeli, a ona na to ''to niesamowite..., a wiesz, ze juz nie ma panny? Jest wolny, ale nic nie mowilam, bo myslalam, ze sprawa zamknieta. Rozstali sie 4 miesiace temu...'' Wow! Super! A ona na to ''zapros go na moje urodziny jako osobe towarzyszaca'' :) ''chyba oszalas!... Ale zaprosilam. Zgodzil sie- i od tamtej pory zaczelismy spedzac czas razem, rozmawiac, spotykac sie na kawe, zapraszal do kina... Tak przez pol roku, do dzis. Dzis mielismy ''powazna randke'':) Wyznal mi, ze czuje do mnie cos bardzo wyjatkowego, ze bardzo mu sie podobam...i pocalowal mnie. To bylo takie slodkie i cudowne! Mam ten obrazek wciaz przed oczami! Czuje, ze to poczatek czegos wspanialego! A jak caluje...... masakra:) Strasznie sie ciesze i jestem taka podekscytowana. Ciesze sie jak dziecko i slucham non stop tego
i nie moge ochlonac. A ta piosenke uwielbiam i slucham ja zawsze, kiedy jest mi dobrze:) Czuje, ze to wszystko pieknie sie ulozy... Napisal mi smsa 'jestem szczesciarzem, ze cie poznalem'' i rozne takie:) A to ja jestem szczesciara!! Uwielbiam takie momenty w zyciu, jestem przeszczesliwa !!!!!!!!!!!!!!!
Wierzycie w przeznaczenie ?