powiedzcie co o tym myślicie:
zacznę tak: mieszkaliśmy 1,5 roku u teściów, ponieważ oni mają własną działalność i praca jest tam na miejscu, a mąż miał to przejąć i pracował tam od dzieciństwa, wiadomo. mąż ma młodszego brata i najmłodszą siostrę- królewnę, która ledwie zdaje w ogólniaku.
ta praca w dużej części jest fizyczna, ja też pomagałam teściowej ile się da, kiedy była w szpitalu itd traktowałam jak własną matkę (jej córka nawet nie zapytała jak ona się czuje, nie odwiedziła, nic), choć oni oczywiście zawsze pokazywali mi że ich córka jest ważniejsza, np. wogóle nie pracowała a otrzymywała pieniądze jak my, ale nie mam o to pretensji. chodzi o to, że ta córka stała się domowym złodziejem, zaczęła wynosić wszystko np.laptop, telefon, sprzedawać i oddawać kasę dla swojego chłopaka ( on jest wogóle bez wykształcenia, nawet średniego), nawet kraść z mojego, męża i szwagra portfela, a teściowie na to nie reagowali. mieliśmy tego dość i się wyprowadziliśmy, kupiliśmy z mężem mieszkanie ( na kredyt). na pożegnanie usłyszałam, że gdyby nie teściowa to by moje pokoje zarosły brudem (???? nigdy u mnie nie sprzątała), poźniej że jak odejdę to kto będzie dla niej sprzątał łazienki (to była wersja teścia- że teściowa jest chora a ja ją zostawiam- dodam że teściowa ma 45 lat, pół roku temu miała mało inwazyjny zabieg na kręgosłup), do tego źle mówiłam dzień dobry z rana jak wstawaliśmy, i zamiast złożyć rok temu życzenia dla teściowej na wigilię powiedziałam tylko "nawzajem" (śmieszne, ale dla nich to są problemy); po tym postanowiłam tam już nie jeździć, tylko mąż jeździ, ja szukam pracy gdzie indziej, studiuję. poźniej jeszcze buntowali męża,żę zrobiłam mu pranie mózgu, że powinien mnie trzymać na krótko, a nie robię co chcę itd i że zawsze dla mnie zależało tylko na pieniądzach i nigdy nie chciałam tam pracować
:( nie byłam tam na święta ( może źle zrobiłam, ale nie umiem inaczej- to wszystko wydarzył się 2 mies przed świętami i oni się do mnie też wogóle nie odzywają). mąż jest po mojej stronie, cały czas mnie wspiera i wszystko dzielnie znosił- do niego też była ciągła pretensja- bo kto będzie pracował- dojeżdza więc nie jest dostępny 24/h. kilka dni temu był u nas szwagier, on nadal mieszka z teściami, i do mnie że pewnie się w domu nudzę bo teraz , to i gotować pewnie się uczę(;/?)mam tyle wolnego czasu- co go to obchodzi? szukam pracy, ale jeszcze nic nie ma :(
aż mną zagotowało, pewnie oni chcą się dowiedzieć czy się nie nudzę przypadkiem itd
wiecie teściowa ciągle rywalizację prowadzi, czy mój mąż nie jest głodny itd, ale on i tak staje w mojej obronie...
chyba chciałam się wygadać....
po tym wszystkim złapałam chyba jakąś depresję, szkoła idzie mi średnio, nie mam głowy do nauki, a zawsze miałam nagrody, czerwone paski, itd...
eh.... chciałam się wygadać, czasem jak pomyślę o tym to mało nie eksploduję....
<moderacja>korekta tytułu
Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-01-20 10:19 przez [moderator].