Witaj

Oglądasz forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Będąc niezarejestrowanym, nie możesz wypowiadać się w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji, co umożliwi Ci pisanie postów, zakładanie wątków, zamieszczanie zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Szukaj na forum:
Obecnie rozmawiamy o:
Szafa.pl na Facebooku
Szafa poleca
Ciekawe wątki

Jak (szybko) przytyć -pom...

przedwczoraj o 18:18

Co zrobić żeby urosnąć?

wczoraj o 13:16

Dziwne i nietypowe jedzen...

przedwczoraj o 15:06

Jak zrobić łuk??

przedwczoraj o 23:31

Aktywne użytkowniczki
Załóż konto
Odpowiedz
1 2 ... 36 37 38 --> ->|
Status: niezweryfikowana
Posty: 86
Ostrzeżenia: 1/5
Zdradzil ja ze mna...
23 sty 2012 - 02:21:46

Ale sie porobilo, nie chcialam, zeby do tego doszlo... A moze chcialam.
Od poczatku, pracuje z nim od roku. On pracuje w firmie dluzej niz ja, znacznie dluzej. Oczywiscie ma/mial dziewczyne. Zaczelo iskrzec miedzy nami, wiem, ze to glupio brzmi..., ale zblizylismy sie do siebie. Przez ten caly rok obydwoje wiedzielismy, ze cos sie swieci, usmiechy, puszczanie oczek, glebokie rozmowy. ukrywalismy to przez jakis czas, ale niestety w naszej firmie wiesci szybka sie rozchodza. Ale nikt nie mial z tym problemu. Chociaz w sumie nikt nie powiedzial nic glosno, zartowali sobie z nas. iskrzylo, ale zaden z nas nie zrobil 1szego kroku przez rok... az do teraz. Siedzielismy na sofie podczas przerwy, luzny dzien w pracy, tylko my w biurze. I stalo sie, nie wytrzymalam, pocalowalam go. Odwzajemnil pocalunek. ja sie szybko otrzasnelam i przeprosilam go za to, strasznie glupio mi sie zrobilo...a on strzelil tekst ''no cos ty, ja tylko na to czekalem''! I rzucil sie na mnie, calowalismy sie przez chwile... bylo w sumie fajnie. Potem otrzasnelam sie kolejny raz i powiedzialam, ze musze wracac do pracy. Potem odwiozl mni do domu, mimo, ze nie chcialam. To znaczy chcialam, ale myslalam o jego dziewczynie. Hm, wiedzialam, ze to sie tak skonczy, skonczylo sie w lozku. Zostal u mnie na noc i ode mnie prosto poszedl do pracy. Wyszedl wczesniej niz ja. jak ja przyszlam do biura to nasz najlepszy kumpel juz wszystko wiedzial i ucieszyl sie, ze ''no nareszcie cos sie zaczelo dziac, juz myslalem ze zawsze bedziecie tylko sie tak na siebie gapic''. Wmurowalo mnie troche, ale pogadalismy. Kolezanka z pracy zadala mi pytanie ''no i jak bylo?'', ja tylko szepnelam, ze bosko...i on wszedl do pokoju. Dowiedzialam sie ze ''oficjalnie'' jest juz singlem i ze mozemy sie spokojnie spotykac. to wszystko sie tak szybko zdarzylo.... W ten sam dzien spotkalismy sie kolejny raz, tez u mnie. Twierdzi, ze juz nic do niej nie czuje i to w sumie bylo widac. Wszyscy to widzieli. Czuje sie dziwnie, wiem, ze predzej czy pozniej dojdzie miedzy mna a nia do jakiejs konfrontacji... nie wiem, czy mam ja przeprosic czy nie. Wiem, ze bedzie wkurzona. A ja, nie wiem czemu,ale nie czuje sie winna... Troche mi jej zal, przykro mi ze tak sie to potoczylo. A z drugiej sie ciesze, bo mam jego... ech, chyba za duzo o tym mysle.


EDIT: od dzis jest moim narzeczonym!!!! :))))))))))))



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-02-14 16:58 przez goodgirlgonebaaad.

Odpowiedz Cytuj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj

następna dyskusja:

nie wiem co robić...