Hmm... Rzucę mała dygresję. Zauważyłam, że Wy moje Drogie, gdy widzicie wątek "Zdradziłam" w większości radzicie, by zataić zdradę przed partnerem i nic nie mówić, uważacie to za najlepsze wyjście. Nieliczne z Was doradzają wyjawienie prawdy. Jednak, gdy chłopak autorki wątku przyznał się (co wymagało nie lada odwagi), okazał skruchę i żałuje tego, co zrobił, gdyż uświadomił sobie ile ta dziewczyna dla niego znaczy, Wy mówicie żeby kopnąć go w dupę i olać zupełnie, zacząć od niego. W końcu facet wykazał się do niej szacunkiem - mimo że ją zdradził, powiedział jej o tym. Większość siedziałaby cicho. Tym, które zdradzają wysyłane są porady typu "Zasmakowałaś zdrady, żałujesz - trudno. Nic mu nie mów, bo to zrujnuje nasz związek". Same jednak żądacie sprawiedliwości i gdybyście zostały oszukane w ten sposób, zrobiłybyście nie lada rozróbę. Czyli Wy możecie, a mężczyźni nie... Kiedyś nawet widziałam fajny demotywator na ten temat. Gdy dziewczyna chciała porozmawiać ze swoim chłopakiem, powiedziała mu, że go zdradziła 5 razy. On na to, że jej wybacza, bo też mu się zdarzyło, ale tylko raz... Na co ona nazwała go świnią, zostawiła i jeszcze zrobiła z niego "tego złego".
Co do Autorki - jeśli jeszcze nie podjęłaś decyzji, radzę się zastanowić. Z jednej strony zdradził. Nie ma co ukrywać, że zachował się jak ostatni cham... Ale równie dobrze mógł wrócić z tej Kanady i nie mówiąc Ci, dlaczego zerwał, chciał wrócić, prawda? Powinnaś docenić to, że wyznał Ci prawdę, nie chciał Cię oszukać. To trudny temat... Sama nie potrafiłabym żyć z myślą, że on dotykał innej, ale jeśli Ty potrafisz, może warto mu dać szansę... Z zaznaczeniem, że gdyby tylko coś wskazywało na to, że Cię znów zdradza, kopnąć go bez zastanowienia - popełnił głupotą z tym "ideałem", ale jeśli powtórzyłoby się to samo... Sama chyba znasz odpowiedź.
Pozdrawiam :)