Rozpisze sie,ale po prostu inaczej sie nie da.
Od okolo 8msc mieszkam w Belgii,gdzie pracuje jako pomoc domowa.Dopiero 5msc temu udalo mi sie wynajac wlasne lokum,wczesniej mieszkalamw jednym pomieszczeniu z ciotka i jej dwojka dzieci.Jeszcze cztery dni temu bylam zdecydowana wrocic do Polski(za trzy tygodnie),gdzie mam jednak rodzine i wiecej przyjaciol.Bo tu nie bylam szczesliwa.Jako ze bylam pewna swego wyjazdu,pojutrze na moje mieszkanie wprowadza sie nowa osoba,a ja przez 3tyg bede mieszkac z ciocia.Do dnia rzekomego wyjazdu.Poinformowalam szefa i klientow,ze 17lutego odchodze z pracy.
ALE.Zakochalam sie.
Pana X poznalam szesc miesiecy temu,jeszcze gdy bylam z Panem Y.I to dzieki Panu Y poznalam Pana X,gdyz sa bliskimi znajomymi.Wtedy Pan X byl z Pania A,a ja jak wiadomo z Panem Y.Obydwoje bylismy zajeci i tyle.Zreszta!nawet nie przyszlo mi do glowy ze ja i Pan X...gdy spojrzalam na niego pierwszy raz wiedzialam,ze to nie moje progi.Niesamowicie przystojny,pociagajacy.Dobrze usytuowany.Jak zreszta wszyscy ludzie ktorzy go otaczaja.Piekni i bogaci.A ja?szara,skromna dziewczyna z malej wioski w Polsce.Wlasnie-w zylach Pana X plynie 100procentowa hiszpanska krew,lecz od urodzenia mieszka w Belgii.No wiec nawet nie wyobrazalam sobie,ze cokolwiek,kiedykolwiek.
Od 4msc nie jestem juz z Panem Y,a on od 1msc z Pania A.Ale ogolnie nie widywalismy sie przez te pare miesiecy,nie kontaktowalismy.Nie obchodzilo go za bardzo co dzieje sie w zyciu bylej dziewczyny jego kumpla,bo i czemu by mialo?Byl zreszta ze swoja Pania A.
Jednak okolo dwoch tygodni temu dostalam od niego wiadomosc.Zaproszenie na jego 30ste urodziny.Bylam w szoku.On zaprasza mnie?Niby czemu?Ale zgodzilam sie,pod warunkiem ze nie bedzie tam mojego bylego(pana Y),nieznosze go i nie mialam zamiaru ogladac go miziajacego sie na pokaz z nowa,tleniona laska.Nerwow mi nie trzeba.Pan X zapewnil mnie,ze Pana Y nie bedzie.
Wystroilam sie jak diabli.W koncu byla to impreza w dobrym clubie,wsrod jego "pieknych i bogatych" znajomych.Nie moglam wiec odstawac.Gdy po mnie przyjechal okazalo sie ze nie tylko ide na jego impreze,ale na dodatek ide na nia Z NIM.To zszokowalo mnie totalnie.Bawilismy sie niesamowicie,dawno nie czulam sie tak dobrze!Zostalam u niego na noc,a szczerze mowiac na dwie.I byl to niesamowity czas.Niczego nie zaluje.Usmialam sie tak,jak nie smialam sie od dawna.Uslyszalam wiele cieplych slow.Nie slodkich komplementow,ale slow,ktore daly mi do zrozumienia,ze ten mezczyzna nie chce mnie stracic.Okazalo sie,ze gdy zobaczyl mnie pierwszy raz te pare miesiecy temu,z Panem Y-poczul zazdrosc.Powiedzial prosto-"When I saw you first time,I thought "oh my good,so hot!."" A potem przekonywal sie ze podobam mu sie nie tylko powierzchownie,ale i osobowoscia.A przez ostatnie cztery dni,poczul,ze nie moze mnie stracic.Ze nie moge wyjechac.A i ja przestalam byc tego calkowicie pewna.Nie moge przestac o nim myslec.Nie moge jesc i spac.Wciaz czuje jego dotyk,wzrok.Brakuje mi go nawet gdy z nim jestem,bo wiem,ze niedlugo moze sie to skonczyc..
A teraz problem(a raczej kilka):jak juz wspomnialam,za dwa dni strace mieszkanie,nieodwolalnie.Bede musiala kisic sie w jednym pomieszczeniu z ciocia i jej dziecmi.Problem nr dwa,poinformowalam juz szefa ze odchodze,owszem,mysle ze przyjmie mnie spowrotem.Ale tylko tak mysle,moze juz mi nie bedzie ufal?bo rozmawiajac z nim,powiedzialam ze nie jestem tu szczesliwa.A teraz co??nagle,po tylu msc sie to zmienilo?a moze za miesiac znow bede nieszczesliwa?Kolejny problem to jego styl zycia i jezyk.Obydwoje mowimy po angielsku,ale nie perfekcyjnie,dogadujemy sie,ale wiadomo-czasem nie wiemy jak cos powiedziec i cos nas omija przez to.On mowi biegle po flamandzku,przeciez mieszka tu od urodzenia.Ja flamandzkiego moge sie nauczyc,zajmie to pare miesiecy.Tylko czy przez ten czas podolamy wszystkiemu?A co do jego stylu zycia,ma tak wielu znajomych,lubi spedzac z nimi duzo czasu,imprezy,domowki,cluby,ciagle telefony.I nie jest to pod wzgledem samej rozrywki,ale on po prostu kocha tych ludzi,bo wielu z nich uwaza za swoja rodzine,od lat.A JA PO PROSTU NIE WIEM CZY DO NICH SIE DOPASUJE.Nie chce czuc sie nieswojo przy najblizszych osobach mojego mezczyzny,tym bardziej ze nie kazdy z nich mowi po angielsku.Po prostu boje sie.
NIGDY W ZYCIU NIE MIALAM W GLOWIE TAKIEGO ZAMIESZANIA.CO ROBIC??