Miało być Mąż Choleryk....proszę o korektę tytułu;)
Witajcie.
Pisze tu bo mam problem z mężem i już sobie sama nie radze. Mam zamiar iść do psychologa - choć to mój mąż sprawia kłopoty wiem ze musze wziąć sprawy w swoje rece.
Zaczne od początku......poznaliśmy się rok chodziliśmy potem ciąża i ślub- tak w mega skrócie miałam wtedy 19 lat/
Nie chciałabym słyszec od każdej ze to skutki pochopnej i szybkiej decyzji o ślubie- może to i prawda ale to juz się stało i nie pomoże mi w problemie.
Ogólnie jestesmy małżenstwem juz 5 lat- ja w marcu skonce 25 lat i mamy dwójkę dzieci- wspaniałych dzieciaczków;)
Staram się jak mogę, wychowują dzieci, mieszkamy przy tym z tesciami razem- mamy wybudowane dom w surowym stanie, na razie pieniedzy nie mamy na wykonczenie.
OIprócz tego koncze zaoczne studia licencjat, działam w marketingu wiec jakies mnałe pieniądze zarabiam.
Mąż tez jest na swojej działalności i raz ma kase a raz nie ale nie chce isc do kogos robic bo wtedy nie miałby czasu robic niczego na budowie a dodam ze sam zbudował nam dom;)
On jest holerykiem, zamiast mówic wciąż krzyczy.....
Jak nie ma mnie w domu to zadzwoni i się wydrze za jakieś pierdoły np ostatni zadzwonił i zaczął krzyczec mi do słuchawki ze zostawiłam nie odliczoną kase na kuriera.....ze mama musiała rozmienić.
O byle co potrafi robic awantury
I co dalej juz tylko gorzej. Kłótnie o pierdoły, to już nie ten mój chłopak którego poznałam i pokochałam tylko ktoś zupełnie inny. Teraz jesteśmy juz 5 lat po ślubie mamy dwójkę dzieci. Tłumaczyłam sobie ze kłótnie są wszedzie zawsze sie godziliśmy
Ale nie szanuje mnie- brzydko się odnosi do mnie.
- zacznij myśleć jak np czegos nie wiem albo zrobić nie umiem np przy budowie.
- <moderacja>
-ancymon, helga, <moderacja>- to wyzwiska na normie dziennej
-marudzi ze jest bałagan przy dzieciach a sam ogryzki zostawia skarpetki itp
wiele razy mówiłam ze nie zycze sobie takiego traktowania, ale on przeprosi a za chwile znowu to samo
wciąż krzyczy na mnie i to za wszystko nawet za to co on zrobi żle
I jeszcze król obrażony ze mu np kanapek nie zrobie.
Bo jemu mama i jemu i jego ojcu wciąż usługiwała.
Ale teraz sprawwy zaszły za daleko pow ost ze mi to trzeba <moderacja>, ost coś na niego krzyczałam a on odp
- chcesz dostać?
Staram sie bardzo zrobiła,m po liceum zawód, pózniej studia zaoczne....dzieci mi w niczym nie przeszkodziły .
staram się odizolowac od tego co on mówi i nie zwracac uwagi- ale tak się nie da na dłuższą mete. Konczy sie tak ze ja wchodze w te jego złe emocje i kłócimy się.............
Dla dzieci jest fajnym tatą - na pewno je kocha. Ale mnie juz chyba nie.
ostatnia akcja:0
miał mnie odebrac po egzaminie z zajęć , siedze na korytarzu holu z kilkoma osobami z grupy i on dzwoni i słysze tylko
<moderacja> jak do ciebie dojechac jaka to ulica jak dojechac od tej ulicy a jak od tamtej i drze się w tą słuchawkę jak popapraniec
miałam doś głosno głosnik i wszyscy słyszeli jak mój mą z krzyczy na mnie ........aa ja nigdyu nie jechałam na uczelnie autem to i wytłumaczyc mu nie umiałam.
Ostatnio zaczła się ze mną bić, niby dla zabawy, ale konczy się tak ze sprawia mi ból podrapie czy coś , ale to tylko dla zabawy..............choć ja się nad tym zastanawiam czy to faktycznie dla zabawy......
nie mam rodziców, mama zmarła jak miałam 5 lat ojciec alkoholik zmarł 2 lata temu - u siostry w rodzinie zastepczej byłam od 11 roku zycia.
Ja juz mam dość, kocham go ale juz nie mam siły.
Jest oczywiscie chwilami ok , ale to sa chwile....np po seksie jest super ale na drugi dzien jeszcze oczu nie otworze a on juz krzyczy ze mam wstawac a nie wciąż lezec.....
<moderacja - korekta tytułu>
Zmieniany 5 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-02-01 23:49 przez [moderator].