Postanowiłam i ja się przyłączyć do tego tematu. Nie wiem jak się skończyła historia autorki tego wątku, ale mam nadzieję, że znalazła jakieś sensowne rozwiązanie. Przyznam się, że dziewczyny reagują tu bardzo delikatnie na tego typu zachowanie, ale może mają rację, bo sprawa jest delikatna, albo może tylko się tak nam wydaje dla lepszego samopoczucia?
Otóż mój chłopak robi to samo, podbiera mi pieniądze z portfela, nie jestem z z nim długo, tylko 4 miesiące, ale kocham go, a on mnie, ale może tylko mi się wydaje. Dziś to zrobił po raz kolejny, nie są to duże kwoty, ale liczy się fakt. Pierwszy raz zauważyłam mniej gotówki w portfelu 2 miesiące temu, zniknęło mi ok. 150 zł, dla mnie to dużo, ale nie wiedziałam, nie miałam pewności, może wydałam, może gdzieś się rozeszły i zapomniałam, choć raczej jestem osobą dość skrupulatną, ale sprawę wtedy odpuściłam i zapomniałam, ale zaczęłam liczyć pieniądze bardzo dokładnie od tego momentu i chwilę później znowu zginęła mi pewna kwota, ale nie miałam dowodów na to, że to on, w domu było parę jeszcze innych osób w tym czasie. Odpuściłam dochodzenie. Pieniądze liczyłam codziennie i nawet zaczęłam je chować, pewnego dnia wyjechałam z chłopakiem na weekend, znowu zginęła mi pewna kwota, mała, ale zginęła, nie mogłam wytrzymać i powiedziałam mu wprost, że ktoś zabrał z mojego portfela pieniądze, nie chciałam mówić wprost, że to on, zrobił wielkie oczy i że jak ja mogę go oskarżać, nie przyznał się, ale na pewno wiedział, że będzie teraz na celowniku. O sprawie zapomnieliśmy jednak. Cisza 2 miesiące. Wczoraj podliczyłam pieniądze, dziś rano ponownie i zginęła znowu mała kwota, ale nie powiedziałam mu i nie wiem co z tym zrobić. Wiem na 100% że to on, nie wiem jak to rozegrać tym razem, zacznę po prostu znowu chować pieniądze, ale nie podoba mi się taka sytuacja, to chyba nie świadczy o nim dobrze, ale czy zrywanie znajomości to jedyne rozwiązanie? Obiecałam sobie, że jeśli to się stanie jeszcze raz, to mu to już wygarnę dosadnie i powiem, że nie mogę być z takim człowiekiem.