Witaj

Oglądasz forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Będąc niezarejestrowanym, nie możesz wypowiadać się w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji, co umożliwi Ci pisanie postów, zakładanie wątków, zamieszczanie zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Szukaj na forum:
Obecnie rozmawiamy o:

spodenki stradivarius

13 minut temu

bikini 3D morelka

15 minut temu

botki h/n

16 minut temu

Szafa.pl na Facebooku
Szafa poleca
Ciekawe wątki

Jak zrobić lampion??

16.05 o 23:43

Jak (szybko) przytyć -pom...

przedwczoraj o 18:18

Jak zostać modelką?

wczoraj o 9:02

Aktywne użytkowniczki
Załóż konto
Odpowiedz
1 2 3 4 5 6 7 -->
Status: niezweryfikowana
Posty: 35

Dziękuję jeśli doczytacie to do końca i zechcecie coś mi pomóc, coś doradzić....
Chciałam Was poprosić o pomoc... Jestem z moim ukochanym ponad 5 lat. Jesteśmy młodzi ja mam 22 lata, on 23, więc kiedy "zaczynaliśmy" byliśmy jeszcze dziećmi. Od niedawna jesteśmy zaręczeni (5 miesięcy). Bardzo się kochamy, ale ostatnio się nieco kłucimy...
Otóż chodzi o to, że mieszkamy na razie z rodzicami to moimi to Jego, aby być razem. On dostał mieszkanie od Babci i od zaraz możemy tam mieszkać. Cały problem polega na tym, że nas na to nie stać. Ja studiuję jakoś dziennie, On jest po maturze i od ponad roku szuka pracy... Ja jestem osobą, która zawsze się gdzieś zakręci, coś zakombinuje, coś zrobi, popracuje, coś zawsze załatwi aby zdobyć pieniądze. I zawsze kombinuję abysmy mieli kasę np. na przyjemności typu jego gadżety, moje ciuchy, jakieś słodkości itp. itd.
a on... Nic.
Praktycznie od początku związku ustaliliśmy, że kase jaką mamy jest WSPÓLNA. On dobrze się zna np. na samochodach i różnych gadżetach na zasadzie "kupić okazyjnie" np. mamy świetny samochód, który jest wspólny (Bmw). Ale stoi, bo nie mamy kasy na opłaty skoro on nie pracuję, a ja studiuję dziennie ;/ Mamy tez laptopa, kupionego za moje pieniążki, ale to laptop "wspólny" jak wszystko. Ja tak zaczełam mówić, bo go kocham i nie mam zamiau dzielić na moje, Twoje. Po za tym, ja zarobiłam kasę, on znalazł, laptopa za tą kasę 3x więcej wartego. Planowaliśmy aby zarabiał na tych swoich okazjach, ale zazwyczaj to takie okazje, że sobie zostawia, a na okazje typu samochód czy laptop nie mamy teraz kasy. Wcześniej był on opłacony, ale raz opłacili Jego rodzice jako prezent dla Niego na urodziny, a raz ja kiedy miałam staż i miałam dochody. Ogólnie to co chwilę wyszukuje coś i mówi " o musze skminić kasę, bo jest kolimator za 40zł, a normalnie kosztuje 300zł" ale na tym się kończy jego "kminienie".
Oboje jesteśmy jedynakiami, nie mamy zamożnych rodziców (on ma gorzej ustawionych materialnie, ja lepiej, bo moi rodzice też kominują jak mogą aby poprawić sobie status życiowy) ale jesteśmy ustawieni kiedyś na przyszłość. Ja jestem straszną indywidualistką, sama sobie radzę, jestem mało rodzinna, trochę egoistyczna ale zaradna. On za to jest mądry, bardzo rodzinny, ale ... leniwy ?
Ja od 16 roku życia chce się usamodzielnić, on nie. Kiedyś po mojej kłótni z rodzicami i po kolejnych prośbach aby się w końcu wyprowadzić usłyszałam coś w stylu "Mi jest dobrze tak jak jest". Dostałam szału (to było dośc dawno nie bylismy jeszcze zaręczeni)
Czyli na garnuszku u rodziców ;/
On ma bardzo kochającą mamę, bardzo rodzinny dom, taki pełny miłości, jego mama jest trochę nadopiekuńcza. Ja mam dom w którym ciągle jest raban, kłucimy się często z rodzicami o pierdoły, ale zaraz jest zgoda, moi rodzice bardzo chcą do czegoś dojść, najpierw z mieszkania na dom, teraz zakładają firmę, także są zapracowani, przez co nauczyłam się dbać o siebie i samodzielności. Oczywiście mnie kochają i gdy byłam mała mieli dla mnie zawsze czas, teraz mniej, ale jestem już dorosła.
Kłucimy się o to Jego ciągłe nie pracowanie. Nawrt gdy mój Tata prosi o pomoc w remoncie lokalu na firmę to ojcu mowi, że nie ma sprawy ale widzę jego nie zadowolonie i ciągle powtarza, ze nie lubi moich rodziców, bo są tacy zimni.
Ostatnio była sytuacja w której miałam podejrzenie ciąży. Przestraszyłam się, ale tez ucieszyłam. Byliśmy już zaręczeni, miałam ukochanego przy sobie, "mamy" mieszkanie, uznałam, że super, może to przyspieszy Jego szukanie pracy. Na moje słowa, że możemy mieć dziecko odpowiedział "nie wkur** mnie nawet , ja nie chce" Dostałam totalnego szału. Na co on zaczoł mi wyjasniać, że przecież on nie chce TERAZ , dopiero jak będziem mieli dom i zapewnione warunki, a nie od tak. On powiedział, że chce dziecko, ale żeby przyszło "na gotowe" nie inaczej. Po tym uznałam, że on ciągle ucieka od odpowiedzialności i samodzielności...
Ja to po częsci rozumiem, bo też chciałabym aby dziecko przysżło "na gotowe" ale jak by było wczesniej... nawet nie wiecie jak ja się cieszyłam myśląc, że mogę być w ciąży.
Ogólnie mój facet, jest przemiły, przecudowny, ciągle o ,nie zabiega, czuje się z Nim jak księżniczka, dba o mnie, ciągle mnie przytula, często się kochamy... Jest idealnie. Nie jest on takim skur.. za jakiego ktoś go może mieć po opisie tego, ale to były moemnty, których nie umiem mu wybaczyć i nie wiem czy powinnam.
Poza kwestią pieniędzy jest idealnie. Może on odpuszcza, bo wie, że mamy już mieszkanie?
Ja mam 22 lata i ciągle jeżdże z dzieciakami na kolonie, staże, hostessa, łapie się wielu rzeczy, aby mieć kasę.
A on ma 23 lata i ani jednej pracy na swoim koncie..... Mam dość drogi pierścionek zaręczynowy przy każdej kłótni mówi, że zarabiał na pierścionek aby był "godny" zaręczyn. Dla mnie nawet najtańszy byłby godny, dla niego to chyba kwestia honoru.
Dodam, że gdy ja zarabiam pieniążki, nie raz coś mu kupuję, daję, ale jest to wspólne. Nie przeszkadzało mi to, ale do czasu... sama nie wiem co mam robić.. co o tym myśleć...
Dziękuję jeśli doczytałyście to do końca i zechcecie coś mi pomóc, coś doradzić....



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-02-07 14:48 przez Sukkuba.

Odpowiedz Cytuj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Aby się zarejestrować lub zalogować kliknij tutaj

następna dyskusja:

czy powinnam przeprosić????