Witam :)
chciałam się Was zapytać,jak szybko udało Wam się wejść w nowy związek, po zakończeniu starego?
Czy długo rozpamiętywałyście już "stare dzieje" i czy też zakładałyście, że już nidy nie będziecie z nikim tak naprawdę szczęśliwe?
Założyłam ten wątek, bo sama mam problem. Mija 8 miesiąc odkąd jestem sama i muszę przyznać, że wcale łatwo nie jest. Zgadzam się z wypowiedziami, że czas leczy rany - w 100%. Myślę, że udało mi się zapomnieć o poprzednim mężczyźnie. Ale czuje się momentami strasznie samotna, brakuje mi męskiego ramienia i całej otoczki, która temu towaszyszy. Boli to tym bardziej, gdy widzę zawsze dookoła zakochane koleżanki.
Staram się myśleć racjonalnie, że na każdego przyjdzie pora, ale pojawiają się (rzadko, bo rzadko ale są)takie dni jak ten, że jest mi żle.
Oczekuję odpowiedzi i Waszych refleskji na ten temat :) Pozdrawiam :)