Szukaj na forum:
Obecnie rozmawiamy o:
Szafa.pl na Facebooku
Blogerki wietrzą szafę!
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki
Załóż konto
Odpowiedz
1 2 3 4 -->

Życie z synkiem mamusi

24 lut 2013 - 20:49:39

Są wątki o zdradach, o tym jak Nas oszukują, a teraz chciałabym porozmawiać o tym, co zapewne wielu z Was oraz mi sie przytrafilo.

Moja druga polowka to synus mamusi...
Kocham Go nad zycie, ale nie moge patrzec na to, co ta kobieta wyprawia.
Jestem z Nim 4 lata. Od 6 miesiecy pomieszkuje u Niego. Na poczatku w ogole nie zauwazalam tego jak jest traktowany. Widzialam, ze jest rozpieszczony na poczatku zwiazku, ale z dnia na dzien, kiedy u niego zamieszkalam coraz bardziej otworzyly mi sie oczy na to wszystko. Wczesniej nie mialam praktycznie w ogole kontaktu z jego rodzicami, ale to juz inna historia. Codziennie, jak tylko budze sie to od razu sie denerwuje. Pierwsze slowa jego matki, jakie padaja z jej ust to "Patryk! co ci zrobic do jedzenia?". Chlopak, w tym roku 23 lata. Mamusia pod nos podstawi, posprzata. Doslownie usluguje mu. Moj P. pracuje i studiuje. I choc ma za prace w weekendy minimum 800zl, do tego dochodzi stypendium naukowe okolo 500 zl to ta ciagle daje mu pieniadze. Rozumiem, zeby odkladal na przyszlosc, ale w glowie mi sie nie miesci, ze on sam nie moze sobie biletu na autobus kupic, tylko matka mu daje. Tak samo jest z "drobnymi" na ewentualne sniadanie. Kiedy patrze, jak ciagle nad nim nadskakuje to az mi niedobrze. Zazwyczaj ta kobieta jest mila dla mnie, jednak dochodzi do takich sytuacji, kiedy tak siedze z moja druga polowka, a ona nie mowi do niego tylko do mnie co mam zrobic... ze tam jest jedzenie zebym odgrzala, zebym zrobila to i tamto. Nie chodzi mi o to, by ktos mi uslugiwal, bo wiadomo, ze skoro tam pomieszkuje to w domu cos zrobie, ale to wyglada tak, ze on nie ma w ogole obowiazkow, by sie nie przemeczal, a ja mam zapierniczac i uslugiwac mu jak mamusia... Jak mu usluguje to zawsze jest tak, ze jak juz mu wszystko poda to dopiero pyta mi sie czy cos zjem i musze sobie sama robic- owszem nikt nie musi mi kelnerzyc, bo sama o siebie zadbam, ale jestem nauczona tego, ze gdy ktos u mnie jest to ja go goszcze, a gdy moja matka cos przygotowuje to pyta sie NAM czy zjemy, a nie tylko mi, a potem do P. "idz sobie zrob"...Ona jest tak zapatrzona, ze jej syn jest idealny, ze nawet jak skrzywdzil mnie bardzo to stanela po jego stronie, ze byc moze zle zrozumialam to co zrobil. Doslownie poczulam sie, ze ona patrzy na mnie jak na idiotke, ktora bezpodstawnie oskarza jej synusia... tak jakbym sobie to ubzdurala... bo P. jest swiety i kropka. Zla ze mnie zrobiono, mimo iz ja nie zawinilam.
Chcialabym w jakis sposob przeciac ta pepowine, bo boje sie, ze w przyszlosci bedzie oczekiwal tego samego ode mnie... tego zachowania jak jego matka. Ja jestem taka, ze nie dam soba pomiatac i zawsze mu powtarzam, ze jak zamieszkamy oddzielnie to nie bedzie mial tak dobrze...
Czy bylyscie/jestescie w podobnej sytuacji? Co moge zrobic, by to zmienic? kocham Go i chce z nim byc, wiec nie chce zrywac, ale ta chora sytuacja sprawia, ze coraz bardziej sie od niego oddalam...

0 Odpowiedz Cytuj
Wątek został zarchiwizowany. Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji lub chcesz dodać swój komentarz, załóż nowy wątek:

Dodaj nowy wątek

następna dyskusja:

On i notoryczne problemy.